Wybierając się w podróż do Arabii Saudyjskiej w połowie lipca, prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden przetarł szlaki europejskim liderom. Zaledwie dwa tygodnie później na Akropolu księcia Muhammada ibn Salmana gościł premier Grecji Kiriakos Mitsotakis, a w Pałacu Elizejskim – prezydent Francji Emmanuel Macron. To pierwsza europejska wizyta faktycznego przywódcy królestwa od czasu zabójstwa saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego, o którego zlecenie książę został oskarżony.
Zachodowi zależy na odnowie stosunków z arabskim gigantem naftowym. – Nie chodzi o odrzucenie naszych zasad i zaangażowania na rzecz praw człowieka. Prezydent z pewnością będzie miał okazję o tym porozmawiać. Wiemy jednak, że Rosja odcina dostawy gazu, przez co doświadczamy napięć dotyczących cen energii. Myślę, że Francuzi nie zrozumieliby, gdybyśmy w ogóle nie rozmawiali z innymi państwami wydobywającymi ropę – komentowała przed czwartkowym spotkaniem premier Francji Élisabeth Borne.