Choć dyskusja o zmianie sposobu podejmowania decyzji w UE została zainicjowana jeszcze za kadencji kierującego pracami Komisji Europejskiej w latach 2014–2019 Jeana-Claude’a Junckera, wojna w Ukrainie i jej implikacje spowodowały, że Bruksela głośniej zaczyna mówić o potrzebie zmian. Kontekstem przywoływanym w ostatnich dniach głównie przez szefową KE Ursulę von der Leyen jest postępujący proces integracji nowych chętnych: od Ukrainy i Mołdawii przez Gruzję po Macedonię Północną, Albanię czy Bośnię i Hercegowinę. Choć wspomniane kraje znajdują się na różnych etapach procesu akcesyjnego, w ciągu kilkunastu lat Unia może liczyć powyżej 30 członków.
Obecnie w kluczowych sprawach wszystkie państwa muszą ustalić jednolite stanowisko. Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell we wczorajszym wpisie na blogu wskazał, że wraz z ożywieniem w polityce rozszerzenia UE powinien przyjść podobny wysiłek w zreformowaniu procesu podejmowania decyzji, które mogą być dziś wstrzymywane przez pojedyncze weto. Wśród potencjalnych obszarów zmian Borrell – podobnie jak wcześniej von der Leyen – wymienił polityki zagraniczną i bezpieczeństwa, w których decyzje miałyby być podejmowane większością kwalifikowaną.