Wszystkie 27 państw członkowskich Unii Europejskiej porozumiało się w sprawie nadania Ukrainie i Mołdawii statusu państw kandydujących – zapewniają DGP źródła dyplomatyczne. Rozpoczynający się dziś w Brukseli dwudniowy szczyt liderów państw i rządów UE będzie ostatnim tego typu spotkaniem za francuskiego przewodnictwa w Radzie. Po Paryżu przewodnictwo przejmą Czechy, których zadaniem będzie doprowadzenie do konferencji międzyrządowej i prowadzenie rozmów na temat warunków, jakie muszą spełnić Ukraina i Mołdawia, aby rozpocząć negocjacje akcesyjne.
Jednym z ostatnich krajów, które sceptycznie podchodziły do możliwości akcesu Kijowa i Kiszyniowa, była Holandia. Według naszych rozmówców w prezydencji czeskiej, wszystkie wątpliwości zostały rozwiane i obie stolice mają otrzymać status kandydatów do członkostwa.
Zgodnie z projektem konkluzji, z którym zapoznał się DGP, postępy każdego kraju będą oceniane indywidualnie na podstawie realizacji tzw. kryteriów kopenhaskich, czyli ekonomicznych i politycznych warunków akcesu do UE ustalonych niemal 30 lat temu. Oznacza to, że Ukraina i Mołdawia nie będą traktowane „blokowo”. Po otrzymaniu statusu państw kandydujących ich ścieżki się rozejdą. Zarówno Kijów, jak i Kiszyniów otrzymają w kolejnych miesiącach acquis, czyli cały dorobek prawny UE, który będzie musiał zostać wdrożony do prawa krajowego.
Reklama
Według Ursuli von der Leyen, szefowej Komisji Europejskiej, Ukraina w związku z implementacją unijnego prawa na potrzeby obowiązującego od kilku lat układu stowarzyszeniowego z UE spełnia już dziś 70 proc. kryteriów.
Ukraina i Mołdawia mogą jednak poczekać na członkostwo wiele lat, co od początku podkreślali zarówno przedstawiciele instytucji europejskich, jak i państw członkowskich. Również nasze źródła w prezydencji czeskiej zaznaczają, że choć Praga jest zdeterminowana do prowadzenia dalszych rozmów z obiema stolicami, to nie spodziewa się, żeby w ciągu najbliższego półrocza doszło do znaczących postępów w procesie akcesyjnym.

Reklama

Impas na Bałkanach

Kijów i Kiszyniów formalnie wystąpiły o członkostwo w UE po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Trzecim państwem, które to zrobiło w tym czasie, jest Gruzja. Ta jednak nie może liczyć na razie na status kandydata, choć apelowały o to niektóre państwa członkowskie, w tym Węgry.
Zgodnie z projektem konkluzji szczytu Tbilisi otrzyma jedynie od unijnych liderów „perspektywę europejską”. Oznacza to, że drzwi do Unii nie zostają Tbilisi zamknięte, ale jakiekolwiek dalsze kroki są uzależnione od spełnienia kryteriów Brukseli zapisanych w opinii Komisji Eurpejskiej, w tym od postępów w walce z korupcją i umacniania zasad praworządności.
Wymogi te spełniają dziś dwa inne państwa: Albania i Macedonia Płn. Złożyły one wnioski o członkostwo kilkanaście lat temu. Zgodnie z nieformalną procedurą traktowane są jako blok dwóch krajów, a więc zgoda na negocjacje akcesyjne wobec jednego z nich jest uzależniona od zgody wobec drugiego. Wobec Albanii żadne z państw „27” nie widzi przeciwskazań do rozpoczęcia negocjacji, jednak Tirana czeka obecnie na rozwiązanie sporu bułgarsko-macedońskiego o podłożu historycznym.
Władze Albanii i Macedonii Płn. wezmą udział w spotkaniu krajów UE z przedstawicielami Bałkanów Zachodnich, jednak nikt spośród dyplomatów nie spodziewa się przełomu. – Bułgaria wciąż blokuje negocjacje akcesyjne z Macedonią Płn., być może pojawią się jakieś propozycje dla Sofii, żeby złagodziła swoje stanowisko, ale na tym posiedzeniu Rady Europejskiej nie jest spodziewane przyjęcie jakiegokolwiek dokumentu, który dawałby nadzieję na szybkie rozpoczęcie negocjacji – mówi nam jeden z unijnych dyplomatów.

Utrzymać i odbudować Ukrainę

Choć w projekcie konkluzji szczytu przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej w żaden sposób nie jest uzależnione od zakończenia wojny z Rosją, to unijni dyplomaci wprost wskazują, że kraj będący w stanie wojny nie będzie w stanie realizować wytycznych Komisji i prowadzić procesu dostosowania prawa. Standardowym elementem procedury akcesyjnej są także wizyty komisarzy unijnych w kraju kandydującym, aby na miejscu oceniać postępy w prowadzonych reformach.
– Obecne wizyty przedstawicieli zarówno organów unijnych, jak i krajów członkowskich to w dużej mierze symboliczne wsparcie, a podczas procesu akcesyjnego przedstawiciele UE muszą mieć realne możliwości weryfikacji postępów integracji, co wydaje się niemożliwe w warunkach wojennych – ocenia w rozmowie z nami jeden z dyplomatów.
Nasi rozmówcy oceniają, że wpisanie do dokumentów Rady bądź Komisji warunku członkostwa Ukrainy w postaci zakończenia działań zbrojnych byłoby prezentem dla Władimira Putina i zaproszeniem do intensyfikacji operacji militarnych w Ukrainie.
Unia ma za to dać dziś jasny sygnał wsparcia Kijowa w odbudowie kraju po zakończeniu wojny. Zgodnie z projektem konkluzji unijni liderzy mają wezwać Komisję Europejską do szybkiego przedstawienia propozycji dotyczących wsparcia UE na rzecz odbudowy państwa ukraińskiego. W planie odbudowy ma zostać również uwzględniona rola międzynarodowych partnerów Brukseli, organizacji i ekspertów. Bruksela chce skupić się także na zapewnieniu ukraińskim władzom możliwości funkcjonowania państwa. Według ostatniej propozycji, która również znajdzie się w konkluzjach, łączna pomoc finansowa, która ma pozwolić zachować płynność państwu ukraińskiemu, tylko w tym roku wyniesie 9 mld euro.