W Niemczech wszyscy widzą, że ich podejście do wojny w Ukrainie jest inne niż sojuszników, słyszą krytykę, lecz nadal nie ma ona większego wpływu na powściągliwą politykę urzędu kanclerskiego
Z Justyną Gotkowską rozmawia Maciej Miłosz
W ubiegłą niedzielę kanclerz Olaf Scholz wygłosił kolejne przemówienie, w którym zapewniał o poparciu Niemiec dla Ukrainy. Ale kilka godzin wcześniej w Berlinie policja skonfiskowała ukraińskie flagi w pobliżu miejsc pamięci związanych z II wojną światową. Tak po ludzku się gubię: Niemcy wspierają w tej wojnie Ukrainę czy nie?
Wspierają, lecz z ograniczeniami. Decyzja miasta Berlin, którym rządzi SPD, Zieloni i postkomunistyczna Die Linke, że flagi - ukraińskie i rosyjskie - będą w miejscach pamięci 8 i 9 maja zabronione, jak w pigułce pokazuje polityczne oraz społeczne podziały. Znajdują one też odzwierciedlenie w polityce ostrożnego wsparcia Ukrainy prowadzonej przez kanclerza.
Skąd te podziały?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.