„Jeszcze nigdy żaden przywódca rosyjski, żaden car, żaden pierwszy sekretarz nie pogrążył narodu rosyjskiego w takiej otchłani, jak to zrobił teraz Władimir Putin. Bo co tu ukrywać, to co się stało to już jest porażka narodu rosyjskiego. Rosjanie będą walczyć z tą plamą na własnym sumieniu przez wiele dziesięcioleci, a może i dłużej” - powiedział w czwartek w Polskim Radio 24.

Jego zdaniem Putin próbuje wywołać w Rosjanach „poczucie wojny ojczyźnianej, próbuje zjednoczyć ich i niestety to mu się udaje”. „Kiedy trwały wojna afgańska, czeczeńska były jakby ukrywane. Dzisiaj odwrotnie, tym którzy giną urządzają uroczyste pogrzeby, rzekomi bohaterowie tej wojny są na pierwszych stronach gazet, mówi się o tym w telewizji i niestety Putinowi udaje się jakby obudzić w narodzie rosyjskim takie poczucie skrzywdzenia. Ja bym powiedział, że naród się jednoczy i to niedobrze” – mówił.

„Są dwie Rosje – ta, która popiera Putina i ta, która go nienawidzi, która walczy. Większa jest ta oczywiście, która go popiera i to jest tragiczne. Ale ta Rosja, która jest przeciwko Putinowi jest z każdym dniem większa i będzie się zwiększać. Jest tylko jedna recepta walki z Putinem na dzień dzisiejszy – to pomoc zbrojna Ukrainie, nie - wysyłanie wojska, a kierowanie tam najlepszego sprzętu wojskowego. Jedyna recepta to zwycięstwo Ukraińców na polu walki, tylko w ten sposób będzie można przekonać Rosjan i poprzeć tę drugą, mniej liczną Rosję, która jest przeciwko Putinowi” – podkreślił Iwanow.

Reklama

W jego ocenie armia rosyjska przygotowuje się do wielkiej ofensywy i będzie „decydująca bitwa o Donbas”. „Rosjanie skoncentrują wszystkie wojska na Donbasie i spróbują zająć Mariupol, skończyć z jednostkami ukraińskimi, które tam jeszcze bohatersko walczą i spróbują wejść do Odessy (…) i później będziemy mieli taki większy Donbas można powiedzieć. Jak długo to potrwa nie wiadomo, ale mnie się wydaje, że ta wojna raczej jeszcze będzie trwała, nie widzę na horyzoncie jej bliskiego zakończenia” - zauważył.

Według niego jedyną pozytywną rzeczą, jakiej dokonał obecnie Putin jest „jakby skończenie kształtowania się narodu ukraińskiego”. „Na Ukrainie przed tą wojną mieszkało ok. 10 mln Rosjan, to bardzo dużo. Dzisiaj na Ukrainie nie ma praktycznie ani jednego Rosjanina. Ci wszyscy Rosjanie, którzy od lat mieszkali na Ukrainie czują się Ukraińcami (…) Putin przyczynił się do ostatecznego ukształtowania narodu ukraińskiego, teraz wszyscy Ukraińcy pod tymi bombami, pod tą presją wojskową czują się ukraińskimi patriotami i będą bronić swojej ojczyzny” – wskazał Iwanow.

Pytany o postawę Aleksandra Łukaszenki ocenił, że przywódca Białorusi jest wobec Putina „na kolanach”, jest „absolutnie niesamodzielny, podporządkowany”. „Armia białoruska nie zaangażowała się w ten konflikt, bo udało się Łukaszence w jakiś sposób przekonać Putina, że to nic nie da, że armia białoruska po prostu nie będzie w stanie walczyć. Prawdopodobnie udało się Łukaszence przekonać, że są jednostki, które mogą po prostu przejść na ukraińską stronę. I to jest prawda. Ja bym powiedział, że Białorusini językowo, kulturowo, świadomościowo są o wiele bardziej bliscy Ukraińcom niż Rosjanie” – mówił.

„Był taki moment, że wszyscy myśleli, że wojska białoruskie wezmą udział w tej wojnie, ale wydaje mi się, że minął, że Łukaszenka zrozumiał, że wejście do wojny razem z Putinem może wywołać powszechne powstanie na Białorusi i mnie się wydaje, że teraz on już się nie zaangażuje w tę wojnę. Tym bardziej, że tak jak powiedziałem wojsko białoruskie jest słabe, nie ma doświadczeń wojennych takich jak Rosjanie. Łukaszenka udostępnił swoje terytorium i mnie się wydaje, że to jest równoznaczne z tym, że jest zaangażowany w tę wojnę, Ukraina i świat traktują go jako jednego z agresorów” – zauważył Iwanow.

Na pytanie o możliwy termin zakończenia wojny w Ukrainie wskazał, że są rozmowy w Turcji, obie strony twierdzą, że jest płaszczyzna do porozumienia. „Putin przekonał się, że nie da się wygrać tej wojny, zająć Kijowa, przeprowadzić denazyfikację i osiągnąć inne cele. Zrozumiał, że popełnił pomyłkę, nikt tam na niego nie czeka, żaden Ukrainiec nie wychodzi na ulice z chlebem i solą witając armię rosyjską. Mam nadzieję, że rozsądek po obu stronach przeważy i będzie jakieś porozumienie” - podkreślił.

„Myślę, że na takie porozumienie możemy czekać gdzieś za miesiąc, półtora. I bardzo pozytywne jest, że na ten moment świat cywilizowany jest zjednoczony wobec agresji Putina, to bardzo ważne. Myślę, że nikt już nie będzie traktował Putina jak równego z równym, jak człowieka, który demokratyzuje czy modernizuje Rosję. Wszyscy już wiedzą, że dla niego najważniejszą wartością jest odrodzenie imperium. Imperium to wielkie zło dla narodu rosyjskiego (…) I najbardziej poszkodowany w tym wszystkim będzie naród rosyjski, który teraz popiera Putina” – dodał Iwanow.

Nikołaj Iwanow to radziecki dysydent pochodzenia białoruskiego, profesor nauk humanistycznych oraz profesor nadzwyczajny historii Polski na Uniwersytecie Opolskim. Najbardziej znany z prac i wypowiedzi na temat operacji polskiej NKWD dokonanej w latach 1937–1938 na podstawie Rozkazu Nr 00485 Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Nikołaja Jeżowa. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej w 2012 r. (PAP)