Dodała, że rozmowy dotyczące dodatkowego rozmieszczenia sił amerykańskich w Europie wciąż trwają.

Psaki odniosła się w ten sposób do ogłoszonego wcześniej przez Pentagon wysłania - w ramach tymczasowej misji - 3 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski, Rumunii i Niemiec. Pytana o to, czy obecność tych sił - z których 1,7 tys. trafi do Polski - będzie uzależniona od tego, czy Rosja wycofa swoje wojska skoncentrowane wokół Ukrainy, Psaki stwierdziła, że "jeśli prezydent Putin podejmie kroki w kierunku deeskalacji, z pewnością wpłynie to na nasze kalkulacje". Zastrzegła jednak, że prezydent Joe Biden będzie kierował się w decyzjach zaleceniami Pentagonu.

Rzecznik resortu obrony John Kirby nie wyznaczył jasnych kryteriów zakończenia misji tych sił, mówiąc tylko, że będzie to zależało od panujących warunków.

Reklama

Psaki zasugerowała również, że wkrótce może dojść do rozmieszczenia kolejnych sił USA w Europie na terytorium innych państw wschodniej flanki NATO.

"Te rozmowy nadal trwają i się nie skończyły" - oświadczyła rzeczniczka.

Przedstawicielka administracji skrytykowała część republikańskich polityków, którzy krytycznie odnieśli się do decyzji prezydenta Bidena o wysłaniu dodatkowych sił do Europy. Chodzi m.in. o wschodzącą gwiazdę partii i jednego z najbliższych sojuszników b. prezydenta Donalda Trumpa, senatora Josha Hawleya. Hawley stwierdził, że dodatkowe rozmieszczenie sił jest błędem, "złym pomysłem" i ruchem prowokacyjnym wobec Rosji. Senator zaapelował o wykluczenie członkostwa Ukrainy w NATO.

"Jeśli powtarzasz i przetwarzasz rosyjską dezinformację oraz papugujesz rosyjską propagandę, możliwe że jesteś po złej stronie tego problemu" - powiedziała Psaki.

Komentując groźbę wznowienia rosyjskiej agresji, rzeczniczka wycofała się z określenia, że inwazja jest "bliska" lub "nieuchronna" (ang. "imminent"). Słowo to i jego wieloznaczność było powodem zatarć między USA i Ukrainą, której władze starają się uspokoić nastroje w obawie przed paniką. Psaki stwierdziła, że mimo to, do agresji Rosji może dojść w każdej chwili, choć nie jest ona nieuchronna, bo USA nie wiedzą, czy prezydent Władimir Putin podjął decyzję o użyciu siły.