Reklama
To nie była łatwa dyskusja. Dlatego była istotna. Poważnie rozmawialiśmy o sytuacji na Ukrainie i wokół niej, i implikacjach dla bezpieczeństwa Europy. Są poważne różnice. Pozytywne jest to, że usiedliśmy do stołu – mówił Jens Stoltenberg, sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego po zakończeniu Rady NATO–Rosja. Do rozmów w tym formacie doszło pierwszy raz od ponad dwóch lat, ale zgodnie z oczekiwaniami żadnego przełomu nie było. – Rosja dalej gromadzi siły wokół Ukrainy. Najprostszym sposobem rozwiązania tego kryzysu jest po prostu wycofanie rosyjskich żołnierzy znad granicy – tłumaczył Norweg.
W trakcie rozmów strona rosyjska powtórzyła propozycje zaprezentowane 17 grudnia 2021 r. Chodzi o dwie umowy – ze Stanami Zjednoczonymi i z Sojuszem Północnoatlantyckim. Jeden z artykułów brzmi tak: „Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się do wykluczenia dalszego rozszerzania Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego na kierunku wschodnim i odmowy przyjęcia do Sojuszu państw należących wcześniej do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich”. W ciągu ostatnich tygodni przedstawiciele administracji prezydenta Joego Bidena wielokrotnie podkreślali, że na takie podejście nie ma zgody. Tak mówiła wcześniej Wendy Sherman, zastępczyni sekretarza stanu, obiecując, że nikt nie zmieni polityki otwartych drzwi NATO, która jest znakiem rozpoznawczym Sojuszu. Wczoraj to powtórzyła. – Rosja ma ponad 100 tys. wojsk na granicy z Ukrainą, to Rosja zaatakowała w 2014 r. i teraz wywołuje kryzys – stwierdziła Sherman. – Mamy nadzieję, że prezydent Władimir Putin wybierze pokój. Trudno zrozumieć, jak tak wielki kraj jak Rosja, który ma największe siły lądowe w Europie i obok USA jest największą potęgą atomową na świecie, czuje się zagrożony przez Ukrainę – dodała.
Kwestię rozszerzania Sojuszu poruszył także Stoltenberg. – Jesteśmy otwarci na rozmowy m.in. w sprawie kontroli zbrojeń i transparentności ćwiczeń wojskowych. Ale nie będziemy rozmawiać o tym, czy kolejne kraje mogą się stać członkami NATO – wyjaśniał polityk i dodawał, że to, czy Ukraina stanie się państwem NATO, zależy od niej samej i 30 państw członkowskich, a nie od Rosji. W trakcie spotkania Stoltenberg zaproponował serię kolejnych narad, ale delegacja rosyjska jeszcze nie odpowiedziała na tę propozycję. Zapewne zrobi to po konsultacjach. Po spotkaniu Rady NATO–Rosja odbyło się też cykliczne spotkanie szefów obrony Sojuszu (głównie szefów sztabów wojskowych), czyli tzw. komitetu wojskowego. Tymczasem już dzisiaj w Wiedniu zbierze się Stała Rada Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy i dialog z Rosją będzie kontynuowany. O ile na początku tygodnia w Genewie rozmawiali tylko przedstawiciele Stanów Zjednoczonych i Rosji, a wczoraj 30 państw Sojuszu i Rosja, to dzisiaj formuła będzie znacznie szersza: OBWE zrzesza 57 państw, a do tego dochodzą partnerzy.
Od 1 stycznia organizacji przewodniczy Polska i dziś minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau ma przedstawić swoje priorytety. Co będziemy chcieli osiągnąć? – Mamy trzy główne cele. Po pierwsze, chodzi o pełne wykorzystanie potencjału organizacji jako forum dialogu. Są tu wszystkie państwa zainteresowane bezpieczeństwem w naszym regionie, oprócz tych europejskich także USA i Kanada. A Rosja traktuje OBWE poważnie. Będziemy podkreślać prymat prawa międzynarodowego i suwerenność oraz integralność terytorialną państw – tłumaczył na naszych łamach rzecznik MSZ Łukasz Jasina. – Ważne dla nas będzie także wzmocnienie współpracy w przeciwdziałaniu skutkom pandemii oraz wspieranie formatów rozwiązywania konfliktów i wspieranie w tych regionach ludności cywilnej – dodawał. Polska prezydencja potrwa do końca roku.