Na granicy z Ukrainą Rosja zgromadziła ok. 100 tys. żołnierzy. Oficjalne informacje są takie, że na Ukrainie jest ok. 100 żołnierzy amerykańskich. Co oni zrobią w przypadku rosyjskiej agresji na Ukrainę?
Bix Aliu, chargé d’affaires Stanów Zjednoczonych w Polsce / Materiały prasowe
Prezydent Joe Biden mówił bardzo wyraźnie, że wojska amerykańskie nie będą walczyć samodzielnie. Po 2014 r. realizujemy na Ukrainie misję szkoleniowo-doradczą z udziałem żołnierzy Gwardii Narodowej, która ma na celu wzmocnienie naszych relacji i poprawę zdolności obronnych Ukrainy. Będziemy działać wspólnie jako Sojusz Północnoatlantycki, ale to nie będzie tylko decyzja amerykańska. Zrobimy to, co mamy zrobić w ramach NATO. Mam jednak nadzieję, że Rosja będzie deeskalować napięcie. Oczywiście najlepszą opcją jest rozwiązanie na drodze dyplomatycznej. Ale Rosja musi się zdecydować, czy chce rozwiązania poprzez dyplomację. Rozmowy toczą się na trzech płaszczyznach: mamy bilateralny dialog strategiczny między USA i Rosją w Genewie, Radę NATO-Rosja oraz forum Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Rozmawiamy z sojusznikami i Stany Zjednoczone są przywiązane do formuły „nic o was bez was”. Nie jesteśmy pewni, czy Rosja chce poważnie rozmawiać. Rosjanie usiedli do stołu, zaprezentowali swoje stanowisko, my zaprezentowaliśmy swoje, ale nie nazwałbym tego negocjacjami, raczej rozmową. To kluczowe, czy Rosja zdecyduje się na deeskalację. Jeśli dojdzie do ataku na Ukrainę, będzie to miało poważne konsekwencje. Mówiliśmy to wielokrotnie: sankcje finansowe, ograniczenia eksportu, wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego i zwiększenie pomocy dla Ukrainy.
Reklama
Jak mogłaby wyglądać taka pomoc wojskowa?
Dostarczamy Ukrainie dużo broni defensywnej, kolejne dostawy będą już w tym miesiącu. Tylko w ubiegłym roku amerykańska pomoc wojskowa dla Kijowa miała wartość ponad 450 mln dol., a od 2014 r. było to w sumie ponad 2,5 mld dol. To olbrzymia kwota. Ale prezydent Biden zakomunikował prezydentowi Putinowi, że jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, to nasza pomoc się jeszcze zwiększy. Nikt nie pomaga Ukrainie tak mocno jak Stany Zjednoczone. Dbamy o to, by nasi partnerzy na Wschodzie mieli się czym bronić.

Reklama
Co się zdarzy na wschodniej flance NATO, gdy Rosja jednak zaatakuje Ukrainę?
To też mówiliśmy bardzo jasno. W tym wypadku wzmocnimy naszych sojuszników ze wschodniej flanki NATO dodatkową obecnością żołnierzy amerykańskich. To nasze święte zobowiązanie. Oczywiście za ich zgodą, zgodnie z zasadą „nic o was bez was”. Martwi mnie rosyjska zdolność do szerzenia dezinformacji. Kilka dni temu zrobiło się głośno o tym, że Stany Zjednoczone mają rzekomo wycofać wojska ze wschodniej flanki, m.in. z Polski. To jest oczywista nieprawda, co już mówiliśmy. Powtórzę raz jeszcze, by nie było wątpliwości: jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, wzmocnimy wschodnią flankę NATO. I nałożymy sankcje, jakich nigdy wcześniej Moskwa nie doświadczyła.
Mówi pan o zasadzie „nic o was bez was”. A jak pan w takim razie skomentuje słowa prezydenta Bidena z grudnia 2021 r., gdy mówił, że rozmowy mogą się toczyć w jakimś nowym formacie między USA, Rosją i głównymi krajami NATO?
Pracowałem dla administracji kilku prezydentów i powiem jasno: Joe Biden ma z nich najtwardsze stanowisko wobec Moskwy. Cieszy mnie to, że teraz mamy wspólne podejście i sojusznicy wreszcie pociągną Rosję do odpowiedzialności w kwestii zapowiedzi deeskalacji. Cieszę się, że rozmawiamy i że Polska jako jeden z naszych kluczowych sojuszników na wschodniej flance NATO jest w centrum tych rozmów. Doskonale, że to Warszawa 1 stycznia objęła przewodnictwo w OBWE. Bardzo się cieszę z ważnej roli, jaką odgrywa Polska.
Rozumiem, że cieszy się pan z polsko-amerykańskich relacji w obszarze bezpieczeństwa. A jak pan się odniesie do zawetowanego przez prezydenta Andrzeja Dudę tzw. lex TVN?
Wartości są kluczowe, NATO to sojusz oparty na wartościach. Jesteśmy wdzięczni prezydentowi Dudzie za pokazanie, że broni wolności mediów i biznesu. Stany Zjednoczone i Polska mają długą historię wspólnej walki o wolność i niepodległość, i jest naturalne, że czasem dochodzi do nieporozumień. Byliśmy zaniepokojeni kwestią wolności mediów i biznesu, i głośno to mówiliśmy. Na tym polega rozmowa. Cieszymy się, że Polska dokonała dobrego wyboru. Ale tym, na czym teraz powinniśmy się skoncentrować, nie jest historia, ale trudna sytuacja, w jakiej się znalazła Ukraina, i by odpowiedzialni za to ponieśli konsekwencje. Na tym koncentruje się NATO.
Obecnie w Polsce jest ok. 5000 amerykańskich żołnierzy. Jakiej liczby można się spodziewać na koniec roku?
Tego jeszcze nie ogłoszono, ale na pewno ta liczba się nie zmniejszy. Osobiście mam nadzieję na jej zwiększenie.
Polscy politycy zapowiedzieli kupno 250 czołgów Abrams. Kiedy można się spodziewać podpisania umowy?
Procedura administracyjna jest w toku, nie ma żadnych powodów do obaw. Każdy zakup tego typu wymaga czasu, a strona amerykańska jest bardzo zainteresowana, by go doprowadzić do końca.
Kiedy możemy się spodziewać przyjazdu do Polski ambasadora Marka Brzezinskiego?
Powinien przybyć w piątek w przyszłym tygodniu.
Rozmawiał Maciej Miłosz