Reklama
Tysiące osób na granicy głodu i ponad milion zagrożonych brakami żywności – to dotychczasowy bilans największej od co najmniej 30 lat suszy, która uderzyła w południowy Madagaskar. Setki tysięcy otrzymują wsparcie od działających na miejscu organizacji pomocowych, jednak mimo to – jak alarmują aktywiści – lokalna populacja jest zmuszona ratować się jedzeniem surowych owoców kaktusa, liści czy szarańczy. Poziom opadów był na wyspie niewystarczający w czasie pięciu z sześciu ostatnich pór deszczowych, co przyczyniło się do wysychania rzek i pól uprawnych, które są głównym źródłem żywności w regionie. Szacuje się, że tegoroczna produkcja rolna wyniesie zaledwie 40 proc. średniej z ostatnich lat.
Sytuacja może się pogorszyć w kolejnych miesiącach z oczekiwaniem na kolejne zbiory. Według programu żywnościowego ONZ (WFP) liczba dotkniętych niedoborami żywności może się podwoić, zaś Lekarze bez Granic szacują, że do grudnia na głód może być narażonych ponad 1,3 mln osób. Dalsze perspektywy również są mgliste, ponieważ wskutek głodu wielu mieszkańców nadszarpnęło swoje zapasy nasion. – Tak wyglądają realne skutki zmiany klimatu – podkreśla przedstawiciel WFP na afrykańskiej wyspie Issa Sanogo, który zwraca uwagę na znikomy udział Madagaskaru w emisjach napędzających ocieplenie. Zdaniem szefa WFP Davida Beasleya to pierwszy w najnowszej historii przypadek, kiedy głód został spowodowany w pierwszym rzędzie czynnikami klimatycznymi. Inni wskazują, że sytuacja jest efektem splotu większej liczby czynników. Do kryzysu przyczyniła się też pandemia, która odcięła kraj od turystyki i utrudniła dostawy. Problemem jest też wylesianie, które przyczynia się do zaostrzenia anomalii klimatycznych.
Do grona krajów w największym stopniu narażonych na głód należy też Afganistan. W tym przypadku czynniki klimatyczne i polityczne idą ręka w rękę. Trwająca tam susza jest drugą w ciągu ostatnich czterech lat. Średnia temperatura w kraju wzrosła już o 1,8 st. C w porównaniu z czasami przedprzemysłowymi, a w niektórych miejscach ocieplenie jest niemal dwukrotnie silniejsze niż światowa przeciętna. WFP szacuje, że kryzys żywnościowy dotyka 14 mln Afgańczyków, ponad jednej trzeciej całej populacji, a problemy z dostępem do wody, z którymi zmagają się tamtejsi rolnicy, są uznawane za jeden z czynników leżących u podstaw popularności talibów. Humanitarny kryzys może eskalować także wskutek ograniczenia napływu pomocy rozwojowej po przejęciu władzy przez talibów.
Już dziś tysiące ludzi ratują się przed głodem, uciekając np. z terenów wiejskich na południu Madagaskaru do miast. Według statystyk Internal Displacement Monitoring Centre (IDMC) liczba migracji wewnętrznych w tym kraju już w zeszłym roku przekroczyła próg 20 tys., a na podobne ryzyko związane z cyklonami, powodziami i innymi katastrofami naturalnymi jest narażone co najmniej 200 tys. osób. Łączna liczba Afgańczyków, którzy z różnych przyczyn porzucili domy, już w zeszłym roku przekraczała 4,5 mln. A w ciągu ostatniego kwartału, kiedy problemy polityczne i klimatyczne w kraju eskalowały, organizacja odnotowała ponad ćwierć miliona nowych migrantów. Dane te nie obejmują najprawdopodobniej większości migracji związanych z suszą.
Jak wskazują eksperci, migranci klimatyczni przemieszczają się przede wszystkim w ramach krajów pochodzenia. Ale w sytuacji, gdy czynniki polityczne i klimatyczne czy żywnościowe są ze sobą splecione, może to już nie być tak oczywiste. Z czasem, gdy warunki do życia w wielu krajach się pogorszą, należy się liczyć z dalszym narastaniem fali uchodźców, kierujących się poza granice swoich krajów. Według Banku Światowego w perspektywie półwiecza liczba migrantów klimatycznych tylko z trzech regionów – Afryki Subsaharyjskiej, Azji Południowej i Ameryki Łacińskiej – może sięgnąć 140 mln. Inne sygnały wskazują, że próg ten może zostać przekroczony wcześniej. IDMC wylicza, że na koniec 2020 r. poza miejscem zamieszkania przebywało 55 mln osób, a nowych migracji było ponad 40 mln. Według WFP już w 2020 r. kryzys żywnościowy dotknął na świecie 155 mln osób, o 20 mln więcej niż rok wcześniej.
Organizacja zwraca też uwagę na związki między głodem a międzynarodowymi migracjami. Jak wskazano w raporcie WFP, aż 38 proc. udokumentowanych uchodźców na całym świecie pochodziło z trzech krajów, które zmagają się z problemami żywnościowymi: Syrii, Afganistanu i Sudanu Południowego. To m.in. dlatego finansowanie klimatyczne państw globalnego Południa – w tym ich adaptacji do wyzwań klimatycznych – stanowi jeden z najważniejszych tematów negocjacji klimatycznych. Kilkanaście lat temu państwa uprzemysłowione obiecały, że do 2020 r. będą przeznaczać na wspieranie transformacji w krajach rozwijających się 100 mld dol. rocznie. W praktyce zebrane na ten cel środki pozostają co najmniej 20 mld poniżej tego progu. W dodatku znaczna ich część jest przyznawana w formie pożyczek, co przyczynia się do wpędzania odbiorców w spiralę zadłużenia. Specjaliści wskazują też, że aktualizacji wymaga prawo międzynarodowe, które nie określa dziś reguł dostępu do azylu osób zmuszonych do migracji względami klimatycznymi.