Minionej doby zmarły w Bułgarii 23 osoby, a ich liczba od początku pandemii sięgnęła już 18 278. Zanotowano też wzrost liczby osób hospitalizowanych, w tym znajdujących się na wydziałach intensywnej terapii.

Szef stołecznego inspektoratu sanitarnego Danczo Penczew poinformował, że w ujęciu 14-dniowym Sofia wciąż znajduje się w tak zwanej żółtej strefie (poniżej 100 zakażonych na 100 tys. osób), lecz w ujęciu tygodniowym stolica jest już strefie o wyższym ryzyku, bo według wyliczeń na 100 tys. osób przypada ponad 100 zakażonych.

Reklama

Penczew powiedział również, że od środy w lokalach gastronomicznych, kinach, teatrach, siłowniach i kasynach liczba dostępnych miejsc zostanie ograniczona z 50 do 30 proc. W imprezach rodzinnych będzie mogło uczestniczyć nie więcej niż 50 osób.

Penczew nie wykluczył, że rok szkolny, który w Bułgarii zaczyna się 15 wrześnie, rozpocznie się dla niektórych grup wiekowych nauczaniem zdalnym.

Jednocześnie do protestów przygotowują się pracownicy medyczni. Przyczyną złych nastrojów w tym środowisku jest brak decyzji o dodatkach za pracę z chorymi na Covid-19. Parlament, uwikłany sporami o powołanie rządu, zwleka z nowelizacją budżetu państwa i przeznaczeniem dodatkowych funduszy na walkę z koronawirusem i cele socjalne, w tym na rewaloryzację emerytur. Tymczasowy premier Stefan Janew kilkakrotnie, lecz bez skutku, zwracał się do posłów o przyśpieszenie prac nad nowelizacją budżetu, którego projekt został złożony już przed kilkoma tygodniami.