"Chociaż nie chcemy nakładać ograniczeń, niestety jest to sytuacja, w której musimy to zrobić" – powiedziała premier stanu Nowej Południowej Walii Gladys Berejiklian.

Australia do tej pory dosyć dobrze radziła sobie z pandemią koronawirusa dzięki szybkiemu zamknięciu granic i wprowadzeniu surowych zasad dystansu społecznego. Kraj ten do tej pory zgłosił nieco ponad 30 400 zakażeń i 910 zgonów.

Zgodnie z przepisami obowiązującymi do 9 lipca mieszkańcy obszaru objętego kwarantanną mogą wychodzić z domu w celu wykonania podstawowej pracy, opieki medycznej, nauki lub zakupów. Będą także ograniczenia, dotyczące zgromadzeń publicznych, a w pomieszczeniach obowiązkowe będzie noszenie maseczek.

"Nie ma sensu wprowadzać obostrzeń na trzy lub pięć dni, ponieważ to nie spełni swojego celu. Transmisja wirusa jest co najmniej dwukrotnie większa niż w przypadku poprzednich wariantów, więc musimy przygotować się na potencjalnie dużą liczbę zakażeń w nadchodzących dniach" – wyjaśniła Berejiklian podczas briefingu prasowego.

"Wariant Delta okazuje się być szczególnie groźnym wrogiem – dodał minister zdrowia stanu Brad Hazzard - Bez względu na to, jakie środki ochronne zostaną podjęte, wydaje się, że wirus wie, jak kontratakować".