Dyplomatyczne wpadki sprawiają, że nieco sztywne wizyty na wysokim szczeblu zapadają w pamięć na długo.
Jedną z zabawniejszych gaf popełnił w 2005 r. były amerykański prezydent George W. Bush, kiedy próbował opuścić konferencję prasową podczas wizyty w Pekinie, wchodząc do szafy. Przerażony i zdezorientowany, zwrócił się do rozbawionych dziennikarzy: „Próbowałem uciec, ale mi się nie udało”. Polska dyplomacja też obfituje w niezapomniane gafy. Jedną z nich popełnił prezydent Bronisław Komorowski, kiedy okrzykiem „Chodź, szogunie” wzywał gen. Stanisława Kozieja do zrobienia sobie zdjęcia w japońskim parlamencie. Potem roztrząsano, czy głowa państwa zajęła miejsce zarezerwowane w protokole dla przewodniczącego izby. Dyplomatyczną wpadkę zaliczył też obecny prezydent Andrzej Duda, gdy nie dostał krzesła w Gabinecie Owalnym u boku prezydenta Donalda Trumpa i dokument podpisywał na stojąco, wisząc nad biurkiem amerykańskiego przywódcy. Wyszło mocno niezręcznie, bo przecież w takich sytuacjach zasada jest jasna: dwie flagi, dwa krzesła, dwa długopisy.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.