Jeszcze parę lat temu na posiedzeniach Rady Ustawodawczej – lokalnego parlamentu byłej brytyjskiej kolonii – można było zobaczyć transparenty z hasłami wzywającymi do dymisji szefów władz miasta. Raz jedna z deputowanych odważyła się nawet rzucić w jej kierunku jabłkiem. Zmiany, jakie wprowadza Pekin w systemie wyborczym Hongkongu, mają sprawić, że takie widoki będą należały do przeszłości.
Najważniejszy element reformy przewiduje, że od tej pory każdy kandydat do Rady Ustawodawczej będzie musiał przejść podwójną weryfikację. Najpierw przyjrzą mu się policja i biuro bezpieczeństwa w mieście. Następnie swój glejt będzie musiał wydać specjalny komitet, którego członkowie będą mieli za zadanie upewnić się, że do parlamentu trafią wyłącznie „patrioci”. – Dzięki temu nie dopuścimy, aby ludzie siejący zamęt w Hongkongu dostali się do Rady Ustawodawczej, i zagwarantujemy, by wybierani byli nie awanturnicy, a wyłącznie obrońcy zasady „jeden kraj, dwa systemy”, zdolni do służby społeczeństwu i obywatelom – podsumował wczoraj Tam Yiu-chung, przedstawiciel Hongkongu w Komitecie Stałym chińskiego parlamentu.