Zwijana demokracja w Hongkongu

Hongkong, Chiny.
Hongkong, Chiny. ShutterStock
31 marca 2021

Ustrój Hongkongu trudno było nazwać w pełni wolnym, ale przynajmniej dawał opozycji jakieś szanse. Teraz stanie się wyłącznie fasadą.

Jeszcze parę lat temu na posiedzeniach Rady Ustawodawczej – lokalnego parlamentu byłej brytyjskiej kolonii – można było zobaczyć transparenty z hasłami wzywającymi do dymisji szefów władz miasta. Raz jedna z deputowanych odważyła się nawet rzucić w jej kierunku jabłkiem. Zmiany, jakie wprowadza Pekin w systemie wyborczym Hongkongu, mają sprawić, że takie widoki będą należały do przeszłości.

Najważniejszy element reformy przewiduje, że od tej pory każdy kandydat do Rady Ustawodawczej będzie musiał przejść podwójną weryfikację. Najpierw przyjrzą mu się policja i biuro bezpieczeństwa w mieście. Następnie swój glejt będzie musiał wydać specjalny komitet, którego członkowie będą mieli za zadanie upewnić się, że do parlamentu trafią wyłącznie „patrioci”. – Dzięki temu nie dopuścimy, aby ludzie siejący zamęt w Hongkongu dostali się do Rady Ustawodawczej, i zagwarantujemy, by wybierani byli nie awanturnicy, a wyłącznie obrońcy zasady „jeden kraj, dwa systemy”, zdolni do służby społeczeństwu i obywatelom – podsumował wczoraj Tam Yiu-chung, przedstawiciel Hongkongu w Komitecie Stałym chińskiego parlamentu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.