Brytyjska gazeta ocenia cenzurę informacji o dochodzeniu przeciwko tej wpływowej firmie jako sygnał, że stało się ono dla władz wrażliwą kwestią rangi państwowej.

Komunistyczne władze w Pekinie podjęły w ostatnich miesiącach działania wymierzone w imperium biznesowe Jacka Ma. Planowany debiut giełdowy związanej z Alibabą spółki Ant Group wart 37 mld dolarów został w listopadzie wstrzymany, a w grudniu urzędnicy ogłosili dochodzenie antytrustowe przeciwko Alibabie.

Ma, jeden z najbogatszych ludzi w Chinach, nie pokazuje się publicznie od końca października. W swoim ostatnim wystąpieniu krytykował chińskie państwowe banki i system regulacji finansowej.

Według źródeł „FT”, pod koniec grudnia chiński wydział propagandy polecił mediom, aby „odwoływały się ściśle” do oficjalnego przekazu na temat dochodzenia w sprawie Alibaby i „nie dokonywały zmian, ani nie angażowały się w pogłębione analizy bez pozwolenia”.

W wytycznych napisano dodatkowo, że „jeśli jakiekolwiek oświadczenia firmy zaprzeczają oficjalnej wersji”, media nie powinny ich „publikować, przekazywać ani cytować zagranicznych mediów” – podał brytyjski dziennik, powołując się na dwie osoby, które czytały polecenie.

„Te wytyczne są surowe i niezwykłe. Ich język przypomina dyrektywy dotyczące bardzo ważnych wydarzeń politycznych, takich jak proces Bo Xilaia” – ocenił badacz z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, Xiao Qiang, odnosząc się do sprawy byłego prominentnego chińskiego polityka, skazanego na dożywocie za korupcję.

Jego zdaniem za obecnymi kłopotami Ma z chińskimi władzami stoi wielka polityka, a nie tylko jego październikowa krytyka systemu regulacji finansowej. W zachodniej prasie pojawiają się spekulacje, że Pekin chce pokazać miliarderowi, kto naprawdę rządzi w kraju.