Po wystąpieniu na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, gdzie Marco Rubio wezwał Europejczyków do obrony „cywilizacji zachodniej”, sekretarz stanu USA rozpoczął wizyty u regionalnych sojuszników – najpierw w Bratysławie, a następnie w Budapeszcie. – Za prezydentury Donalda Trumpa Słowacja, a wraz z nią cała Europa Środkowa, stanie się jednym z kluczowych kierunków zaangażowania Stanów Zjednoczonych – zapewniał podczas spotkania w tym kraju.
Stany Zjednoczone nie kryją, że stawiają na współpracę z przywódcami, których myślenie jest zbieżne z linią Białego Domu. Już w grudniu portal Defense One opublikował pełną, wcześniej nieujawnioną wersję nowej strategii bezpieczeństwa USA. Z dokumentu wynika, że Waszyngton postuluje ograniczenie relacji z Europą do wybranych państw, których obecne władze i środowiska polityczne prezentują poglądy zbliżone do tych promowanych przez administrację Trumpa.
Jak podawał Defense One, wśród krajów wskazanych do „ściślejszej współpracy” znalazły się Austria, Węgry, Włochy i Polska – państwa, które według autorów strategii należałoby wzmacniać, by osłabić ich związki z Unią Europejską.
Czy USA zapewnią zwycięstwo Orbánowi?
W tym kontekście kluczowa wydaje się podróż Rubio na Węgry. W poniedziałek Amerykanin spotkał się z premierem Viktorem Orbánem, stojącym przed trudną walką o reelekcję. Sondaże przed wyborami zaplanowanymi na 12 kwietnia sugerują, że może nie mieć wystarczającego poparcia społecznego, by pokonać lidera opozycji Pétera Magyara i jego partię Tisza. Najnowsze badanie przeprowadzone przez Idea Institute pokazuje, że 48 proc. wyborców popiera Tisza, podczas gdy 38 proc. deklaruje poparcie dla Fideszu Orbána.
Dla wieloletniego przywódcy poparcie ze strony Waszyngtonu stanowi istotny zastrzyk w kampanii. Podczas rozmów w Budapeszcie Marco Rubio idealnie wpisywał się w narrację mającą pokazać Orbána jako skutecznego lidera. Podkreślał m.in., że Węgry nie są izolowane na arenie międzynarodowej, wskazując na amerykańskie inwestycje w kraju, które jego zdaniem wynikają z „silnego przywództwa” sprzyjającego przyjaznemu biznesowi. Szczególną uwagę poświęcił sektorowi energetycznemu jako obszarowi, w którym oba kraje mogą współpracować.
Rubio wskazał również, że osobista więź między Trumpem a Orbánem jest podstawą silnych relacji USA z Węgrami. – Wkraczamy w złotą erę stosunków między naszymi krajami i to nie tylko dzięki zgodności naszych ludzi, lecz dzięki relacji, którą pan ma z prezydentem Stanów Zjednoczonych (...). Mogę z całą pewnością powiedzieć, że prezydent Trump jest głęboko zaangażowany w pański sukces. Bo pański sukces to nasz sukces. Ta relacja, którą mamy tutaj w Europie Środkowej dzięki panu, jest kluczowa i niezbędna dla naszych interesów narodowych w nadchodzących latach – zapewniał republikanin.
Sam Trump również udzielił poparcia Orbánowi. W długim wpisie na platformie Truth Social nazwał go „naprawdę silnym i potężnym przywódcą”, chwaląc go za „osiąganie fenomenalnych wyników”. „Nieustannie walczy o swój Wielki Kraj i jego Lud, tak jak ja walczę o Stany Zjednoczone Ameryki” – napisał prezydent USA. „Viktor ciężko pracuje, by chronić Węgry, rozwijać gospodarkę, tworzyć miejsca pracy, wspierać handel, powstrzymywać nielegalną imigrację i zapewniać PRAWO I PORZĄDEK!”
Bruksela zagrożeniem? Według Orbána większym niż Moskwa
Węgierski przywódca jest często postrzegany jako cierń w oku Unii Europejskiej, wykorzystujący prawo weta i nacjonalistyczną agendę, by sprzeciwiać się głębszej integracji, polityce migracyjnej oraz stanowisku bloku wobec Rosji. Węgry utrzymują zależność od rosyjskiej energii od początku pełnoskalowej inwazji Moskwy na Ukrainę w 2022 r., co niejednokrotnie wywoływało krytykę ze strony sojuszników z UE i NATO.
Pod koniec ubiegłego roku Amerykanie przyznali Węgrom roczne zwolnienie z amerykańskich sankcji za korzystanie z rosyjskiej ropy i gazu. Jak przekonywał w Budapeszcie Rubio, decyzja ta wynikała z bliskiej relacji między Trumpem a Orbánem. – To właśnie dzięki tej osobistej więzi chcemy, aby gospodarka dobrze prosperowała i kraj się rozwijał. Leży to w naszym interesie narodowym, zwłaszcza tak długo, jak pan jest premierem i przywódcą tego kraju – podkreślił sekretarz stanu.
W sobotę Orbán stwierdził, że Bruksela stanowi dla jego kraju większe zagrożenie niż Moskwa. Retoryka i polityka Orbána często przypominają te stosowane przez Trumpa, a sam premier przedstawia się jako europejski przyjaciel trumpowskiego ruchu MAGA.