Nieformalny szczyt w zamku Alden Biesen w północno-wschodniej Belgii zwołał António Costa, przewodniczący Rady Europejskiej. Agenda koncentruje się na konkurencyjności Unii Europejskiej w „nowym kontekście geoekonomicznym”. Szefowie rządów będą dyskutować m.in. o możliwych do wprowadzenia na poziomie UE instrumentach wzmacniających jednolity rynek i redukujących zależności gospodarcze Wspólnoty.

W spotkaniu mają wziąć udział były prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi oraz były premier Włoch Enrico Letta, autorzy głośnych i traktowanych w Brukseli niczym drogowskaz raportów o konkurencyjności Unii i jednolitym rynku.

Europejskiemu przemysłowi coraz trudniej jest konkurować

Na to, czego można się spodziewać, wskazują wypowiedzi szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen podczas środowej debaty na temat konkurencyjności w Parlamencie Europejskim oraz na „Europejskim Szczycie Przemysłowym” w Antwerpii. Niemka przyznała, że europejskiemu przemysłowi coraz trudniej konkurować na rynku globalnym, m.in. przez mierzenie się z nie zawsze uczciwą konkurencją, która może utrzymywać nadprodukcję przy wsparciu państwa.

Ustalenia środowego szczytu przemysłowego mogą mieć wpływ na czwartkowe spotkanie liderów. Wydarzenie odbyło się pod auspicjami m.in. premiera Belgii, kanclerza Niemiec czy prezydenta Francji. Branża przetwórcza apelowała o działania wspierające europejski przemysł:

  • obniżenie cen prądu, w tym poprzez zmniejszenie obciążeń regulacyjnych związanych m.in. z systemem handlu emisjami EU ETS;
  • wsparcie „uczciwego globalnego handlu ” m.in. przez zapobieganie ucieczce emisji (przenoszeniu energochłonnej produkcji poza UE);
  • wsparcie kupowania produktów z UE.

Rewizja systemu EU ETS ma nastąpić w tym roku. Przewodnicząca KE w środę podkreślała, że państwa powinny w większym stopniu przeznaczać pieniądze z ETS na wsparcie dekarbonizacji przemysłu. Z kolei wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta mówił DGP, że Polska planuje „walczyć o kontynuację bezpłatnych pozwoleń w ciepłownictwie, przedłużenie bezpłatnych pozwoleń dla przemysłu – tak, żeby nie były całkowicie wygaszone wraz z pełnym wprowadzeniem mechanizmu CBAM – oraz o kontynuację mocnego Funduszu Modernizacyjnego”.

Dużo deklaracji, mało działań? Przemysł chemiczny próbuje ponownie przekonać Brukselę do swoich postulatów

Obecny w Antwerpii Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, tłumaczy, że od lat panuje zgoda co do potrzeby odbudowy konkurencyjności przemysłu przez Europę. – Problem w tym, że tempo i skala rzeczywistych działań wciąż nie odpowiadają deklarowanym ambicjom – zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym. Ta luka coraz wyraźniej odbija się na kondycji europejskiego przemysłu – mówi. PIPC przywołuje dane, z których wynika, że od 2022 r. tempo zamykania zakładów chemicznych wzrosło sześciokrotnie. Skutkiem było to, że do końca 2025 r. zlikwidowano ok. 9 proc. mocy branży, pozwalających na produkcję 37 mln ton wyrobów.

Wpływ przemysłu, m.in. chemicznego, na politykę Brukseli był widoczny po podpisaniu tzw. deklaracji antwerpskiej 20 lutego 2024 r., do którego nawiązywało środowe spotkanie. Deklarację podpisało już ponad 1,3 tys. organizacji reprezentujących 25 sektorów. Przemysł apelował w niej m.in. o europejski ład przemysłowy, który „uczyniłby konkurencyjność strategicznym priorytetem”, powołanie publicznego funduszu wspierającego rozwój „czystych technologii”, zapewnienie przystępnej cenowo energii odnawialnej i jądrowej czy zwiększenie bezpieczeństwa surowcowego UE.

Komisja Europejska przedstawiła później dokumenty i strategie zgodne z tymi postulatami – Kompas Konkurencyjności, Pakt dla Czystego Przemysłu czy plany sektorowe. 25 lutego KE ma zaprezentować „Akt przyspieszenia przemysłowego” („Industrial Accelerator Act”). Termin publikacji był już przekładany. W środę von der Leyen potwierdziła, że zawarte w nim zostaną zapisy dotyczące unijnego "local content" dla strategicznych sektorów czy wymogi dotyczące niskoemisyjności w przetargach publicznych. Chce, by więcej pieniędzy unijnych trafiało do unijnych przedsiębiorstw.

W którą stronę

O ile między kluczowymi stolicami istnieje zgoda, że w obliczu nowej protekcjonistycznej polityki USA i rosnącej potęgi gospodarczej Chin UE musi zawalczyć o swoją strategiczną autonomię, różnice dotyczą realizacji tego planu. Emmanuel Macron, prezydent Francji, proponuje m.in. zaciąganie na coraz większą skalę wspólnych pożyczek. Według Macrona intensywniejsza emisja unijnego długu nie tylko rozruszałaby inwestycje, ale pomogłaby także w „rzuceniu wyzwania wobec dominacji dolara”. Z kolei dla kanclerza Niemiec Friedricha Merza i premierki Włoch Giorgia Meloni priorytetem pozostają deregulacja przepisów i norm środowiskowych oraz zniesienie barier na jednolitym rynku.

W opublikowanym przez Politico wewnętrznym dokumencie niemieckiego rządu padają wezwania do zdecydowanego ograniczenia biurokracji i wprowadzenia ułatwień dla firm oferujących usługi w kilku krajach UE oraz dla pracowników w kontekście uznawania uprawnień. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego obecne bariery handlu na jednolitym rynku odpowiadają cłom w wysokości 44 proc. na towary i nawet 110 proc. na usługi. Niemcy, Włosi i Belgowie domagają się, by uproszczeniowa ofensywa ruszyła zaraz po pełnoprawnym, marcowym posiedzeniu Rady Europejskiej i zakończyła się jeszcze w tym roku.