Najubożsi Polacy połowę wydatków przeznaczają na żywność

pieniądze, złotówki, Polska, budżet państwa, deficyt, wydatki budżetowe, dochody budżetowe, podatki, zasiłki
pieniądze, złotówki, Polska, budżet państwa, deficyt, wydatki budżetowe, dochody budżetowe, podatki, zasiłkiShutterstock
27 marca 2025

Sajnóg: Mimo znacznego wzrostu dochodów, struktura wydatków Polaków od lat się nie zmienia. Za to jemy lepiej i zdrowiej

Udział wydatków na żywność spadł w 2024 r. prawie o 2 pkt proc. – z 27,6 proc. do 25,9 proc. Wracamy do normalności po czasie wysokich wzrostów cen żywności, które drenowały nasze portfele?

To duży spadek, który zbliża nas do poziomów, jakie obserwowaliśmy przed pandemią COVID-19, choć wciąż na żywność wydajemy relatywnie więcej niż przed 2020 r. Pandemia zmieniła nasze zwyczaje zakupowe – siłą rzeczy dostęp do usług był wtedy ograniczony, znacznie więcej czasu spędzaliśmy w domu i chętniej wydawaliśmy pieniądze na jedzenie. Na wysoki udział żywności w wydatkach nałożył się też oczywiście efekt wysokich cen tej kategorii produktów, z jakimi zmagamy się w ostatnich 2-3 latach.

Na tle innych krajów, szczególnie tych bogatszych, w Polsce dużo wydajemy na potrzeby żywieniowe?

Żywność stanowi 25,9 proc. koszyka inflacyjnego, jednak jej udział w budżecie gospodarstw domowych jest zróżnicowany i zależy od poziomu zamożności. Im bogatszy kraj i bogatsza grupa społeczna, tym ten udział jest oczywiście mniejszy. Żywność to podstawowa potrzeba, którą zaspokaja się w pierwszej kolejności, a dopiero pozostałe w portfelu środki dystrybuuje się na inne dobra i usługi. Wśród najuboższych Polaków udział wydatków na żywność dochodzi do 50 proc. Według danych GUS, w gospodarstwach emerytów udział ten wynosi średnio 31,4 proc.

Jeśli chodzi o porównanie Polski z innymi państwami UE, to wypadamy podobnie jak w większości zestawień pokazujących zamożność krajów unijnych. Dane Eurostat, które nieco różnią się metodologią od danych GUS, wskazują, że żywność i napoje bezalkoholowe stanowią w Polsce 19 proc. wydatków, czyli podobnie jak w Czechach czy Grecji. Natomiast w Macedonii Północnej ta kategoria odpowiada już za ponad 40 proc. wydatków, a w Kosowie, Czarnogórze i Albanii – ponad 30 proc. Z drugiej strony mamy bogate kraje, jak Szwajcaria, Irlandia i Luksemburg, których mieszkańcy „przejadają” raptem 9-12 proc. swoich wydatków.

Dlaczego przez ostatnie 20 lat – mimo że polski PKB per capita w tym czasie urósł o ponad 300 proc. – żywność wciąż stanowi ponad ¼ naszych wydatków?

Po pierwsze, żywność relatywnie szybko drożeje, więc mimo że rosną nam pensje, to odpowiednio więcej musimy wydawać na tę kategorię produktów. Druga kwestia dotyczy jakości i różnorodności produktów, które kładziemy na talerz. Być może gdybyśmy dziś odżywiali się tak samo, jak 20 lat temu, to faktycznie udział żywności w wydatkach byłby znacznie niższy. Jemy jednak lepiej, zdrowiej, dieta jest bardziej różnorodna, chętniej sięgamy po produkty importowane. Zresztą GUS te zmiany w nawykach żywieniowych zauważył i do swoich badań wprowadził chociażby kategorie związane z wegetarianizmem. Zwrócę uwagę, że od tego roku mięso pierwszy raz w historii pomiarów stanowi mniej niż 6 proc. wydatków ogółem, m.in. właśnie dlatego, że na popularności zyskuje kuchnia bezmięsna, która jednak bywa droższa.

Dość znacząco maleje też udział wydatków na używki – jeszcze w 2021 r. papierosy i alkohol obciążały nasze portfele na prawie 7 proc., a w zeszłym roku już tylko na 5,2 proc.

Wbrew intuicyjnemu myśleniu używki drożały przez ostatnie lata dość nieznacznie i są dziś bardziej dostępne finansowo niż jeszcze kilka lat temu. Więc ten spadek udziału papierosów i alkoholu to niestety nie jest efekt ograniczenia ich konsumpcji, a jedynie realnego potanienia tych produktów. Zgodnie z mapą drogową przyjętą przez Ministerstwo Finansów stawki podatku akcyzowego na wyroby tytoniowe i alkohol będą konsekwentnie podnoszone do 2027 r., a nowa stawka na wyroby tytoniowe obowiązuje już od marca. Należy spodziewać się, że w kolejnych latach udział używek w wydatkach Polaków znów niestety wzrośnie.

Tak jak na zdrowie? W 2024 r. przeznaczyliśmy na tę kategorię rekordowe 5,8 proc. wydatków.

To kumulacja dwóch czynników – po pierwsze towary i usługi z segmentu zdrowia dosyć mocno drożeją, niektóre podkategorie średniorocznie powyżej 10 proc. Druga kwestia to fakt, że jesteśmy społeczeństwem, które się szybko starzeje, więc zmuszeni jesteśmy do większych wydatków na leki i lekarzy. Patrząc na dane Eurostat, jesteśmy wraz z Bułgarami i Rumunami liderami tej kategorii. Więcej od nas relatywnie wydają tylko Belgowie i Szwajcarzy, ale to efekt znacznie wyższej jakość usług zdrowotnych w tych krajach. Spodziewam się, że w kolejnych latach ta kategoria będzie coraz mocniej drenować nasze portfele.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.