Trzecie podejście do uderzenia w elity PiS nie może się zakończyć kompromitacją.
Zatopienie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika było połowiczne. Po kieszonkowej rewolucji pod komendą policji na tzw. Grenadzie i symbolicznej odsiadce w Radomiu – choć zgon głodowy majaczył już rzekomo na horyzoncie – obaj wyszli na wolność, zachowując swoją wagę. Z Marcinem Romanowskim wszystko już było dopięte na ostatni guzik. Był sygnalista, były dowody, dokonano spektakularnej realizacji z udziałem funkcjonariuszy i funkcjonariuszek ABW w pełnym rynsztunku. Nie pominięto nawet rozebrania podejrzanego do gaci. Zapomniano jednak o formalnym szczególe w postaci immunitetu Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, który skompromitował cały show. Trzecim podejściem jest Michał Kuczmierowski – spadek po wojnie Kamińskiego z Mateuszem Morawieckim. Bo przecież całe dossier na byłego szefa RARS zebrało CBA pod rządami duetu Kamiński–Wąsik na polecenie jakobinów. I jak przystało na policyjną służbę specjalną, przypomniała sobie ona o wszystkim, gdy ekipa PiS stawała się czasem przeszłym, a wiatr zmian podpowiadał pułkownikom, że premierem będzie Donald Tusk.
Podsumowując: po ponad pół roku rządów nowej koalicji udało się jedynie nadgryźć frakcję jakobinów (Kamiński–Wąsik) i podtopić ziobrystów (sprawa Romanowskiego). Trzecie środowisko (Mateusza Morawieckiego i Michała Dworczyka) ma zostać w końcu zatopione.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.