Proszę sobie wyobrazić prowadzenie biznesu, np. niewielkiej kawiarni. Idzie nawet nieźle, ale pewnego dnia pod lokal przychodzą robotnicy i zasłaniają go płotem. „Kierownik kazał, to postawiliśmy. Będzie tu stał, póki nie zdejmiemy” – mówią, spinając kolejne przęsła trytytkami dla stabilizacji.
Właściciel oczywiście próbuje się czegoś dowiedzieć, ale chatbot na stronie internetowej urzędu miasta odsyła na infolinię, telefonu nikt nie odbiera, a fizyczny ratusz zlikwidowano, żeby ciąć koszty. Wezwana na miejsce policja rozkłada ręce i odjeżdża, nie pomagają nawet znajomi politycy. Sąsiedzi szepczą, że na działalność kawiarni było dużo skarg, ale nikt nie potrafi powiedzieć na co. Tymczasem niewidoczny już z ulicy biznes po prostu siada.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)