Realizacja planu przesunie się na lata 30.

Program budowy 100 obwodnic na lata 2020–2030 został przyjęty 13 kwietnia 2021 r. Założeniem było wyprowadzenie ruchu – zwłaszcza tranzytowego – z miejscowości położonych wzdłuż dróg krajowych. Na niektórych trasach dzięki kilku sąsiadującym ze sobą ringom miały powstać wygodne, dłuższe ciągi. Tak będzie na drodze krajowej nr 22 między Gorzowem Wielkopolskim a Wałczem czy na drodze nr 8 między Białymstokiem i Augustowem. Łącznie miało powstać 800 km nowych dróg.

ikona lupy />
Budowa obwodnicy Sztabina na krajowej „ósemce” / GDDKiA / fot. GDDKiA

Realizacja programu złapała jednak zadyszkę. Dotychczas zrealizowano tylko dwie inwestycje: obwodnicę Smolajn w Warmińsko-Mazurskiem (droga nr 51) i obwodnicę wsi Brzezie w Pomorskiem (nr 25). W realizacji jest 18 odcinków o wartości 3,6 mld zł. To m.in. budowa obwodnic Gorajca w Lubelskiem (droga nr 74), Krosna Odrzańskiego w Lubuskiem (nr 29), Pułtuska na Mazowszu (nr 61) czy Suchowoli i Sztabina na Podlasiu (nr 8). Siedem zadań jest na etapie ogłaszania lub rozstrzygania przetargu. Wśród nich odcinki omijające Sanok na Podkarpaciu (droga nr 84), Głogów na Dolnym Śląsku (nr 12) czy Stargard w Zachodniopomorskiem (nr 20).

Zdecydowana większość zadań – aż 73 – jest jednak dopiero na etapie przygotowania, czyli sporządzania dokumentacji projektowej. Wiceminister infrastruktury Paweł Gancarz przyznał przed posłami, że wbrew założeniom realizacja części inwestycji przesunie się na kolejną dekadę. Chodzi o sześć obwodnic: Olsztyna i Dywit, Piwnicznej, Tarnowa, Nakła Śląskiego i Świerklańca, Złotego Stoku oraz Człuchowa. Kolejnych 30 inwestycji ma już harmonogramy realizacji zakładające ukończenie w 2030 r. W przypadku jakiegokolwiek opóźnienia finiszu robót trzeba się będzie spodziewać w kolejnych latach. W porównaniu z pierwotnymi harmonogramami sześć zadań jest opóźnionych o ponad dwa lata, a kolejnych 18 ma poślizg od półtora roku do dwóch lat.

Gancarz twierdzi, że rząd Mateusza Morawieckiego mocno nie doszacował wartości programu. Rada Ministrów w 2021 r. przeznaczyła na ten cel 28 mld zł. Według ostatnich kosztorysów na realizację wszystkich obwodnic potrzeba dodatkowych 8 mld zł. W przypadku 16 będących w przygotowaniu zadań przekroczenie szacowanej wartości zbliża się do 100 proc. lub nawet przekracza tę wartość. Rekordowo przekraczają założony budżet obwodnice Legnicy, Nowej Dęby i Pisza. Ich koszt wzrósł o 225–258 proc. Według Gancarza różnice wzięły się stąd, że do początkowej wyceny wzięto najkrótszy wariant inwestycji. W trakcie przygotowania studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego okazało się jednak, że np. z powodu protestów mieszkańców droga musi mieć dłuższy przebieg. Poseł Mirosław Suchoń z Polski 2050 w czasie ostatniego posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury przekonywał, że jeśli niedoszacowanie wynosi prawie 30 proc., to znaczy, że program w dużym stopniu powstawał na potrzeby propagandowe.

Prawica odpiera te zarzuty. – Gdy rządziło PiS, pieniędzy na inwestycje drogowe nie brakowało. Oprócz programu budowy 100 obwodnic przyjęliśmy także rządowy program budowy dróg krajowych, program bezpiecznej infrastruktury czy plany wspierania przedsięwzięć samorządowych: fundusz rozwoju dróg i program inwestycji strategicznych. Zobaczymy, czy środki na te cele będą za rządów Donalda Tuska. Na razie słyszymy, że pieniędzy zaczyna brakować – mówi nam Rafał Weber, wiceminister infrastruktury w rządzie Morawieckiego. Nie chciał jednak odnieść się do zarzutu niedoszacowania kosztów obwodnic. Wiceminister Gancarz zaznacza, że decyzje o tym, czy na ringi zostaną przeznaczone większe pieniądze, będą podejmowane w kolejnych latach. Nie słychać też, by plan realizacji 100 obwodnic miał być zwiększany. Poprzedni rząd na listę rezerwową wpisał 53 zadania. Pod koniec zeszłego roku pojawiła się propozycja przeniesienia tych inwestycji na listę podstawową i dołożenia 21 mld zł. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. ©℗