Co piąty wyborca opozycji uważa, że Andrzej Duda powinien powierzyć misję tworzenia rządu innemu kandydatowi niż Donald Tusk – wynika z sondażu United Surveys dla DGP i RMF FM.

W badaniu zadaliśmy respondentom dwa pytania. Pierwsze dotyczyło tego, kto powinien zostać desygnowany na premiera. Najwięcej wskazań (40 proc.) było na Donalda Tuska, który jest wspólnym kandydatem zgłoszonym przez KO, Trzecią Drogę i Lewicę. Z kolei na obecnie urzędującego szefa rządu Mateusza Morawieckiego (PiS) wskazało 30 proc. ankietowanych, a na „innego kandydata” – niecałe 18 proc.

A jak wyglądają wyniki w podziale na zwolenników obozu rządzącego i opozycji? Ci pierwsi w 80 proc. wskazują na Morawieckiego, ponadto 12 proc. – na innego kandydata, a 5 proc. – na Donalda Tuska. Z kolei wśród sympatyków opozycji za Tuskiem opowiada się 64 proc., za kimś innym – 21 proc. oraz 5 proc. za Morawieckim.

– Trochę te wyniki odzwierciedlają poparcie dla poszczególnych ugrupowań. Nie sądzę jednak, by to jakkolwiek wpłynęło na decyzje, kierunkowo i tak jest wskazanie na Tuska – ocenia jeden z ludowców. Podobne głosy słyszymy ze strony Koalicji Obywatelskiej.

Z kolei zdaniem Łukasza Schreibera z PiS sondaż potwierdza to, na co wskazuje prezydent, tzn. że sytuacja po wyborach jest „niestandardowa”. – Prezydent ma dwie możliwości i każda będzie zrozumiała. Z jednej strony mamy urzędującego premiera i partię, która wygrała wybory, a z drugiej – przegranego lidera KO twierdzącego, że ma za sobą większość w parlamencie – ocenia polityk. Według niego prezydent musi sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie. – Czy należy nagradzać możliwością formowania rządu człowieka, który podważał demokrację w trakcie wyborów, mówiąc, że tak naprawdę to Rafał Trzaskowski jest prezydentem Polski, oszukiwał opinię publiczną, straszył, że wybory mogą być sfałszowane i zapowiadał postawienie prezydenta przed Trybunałem Stanu – mówi Schreiber i dodaje, że oczywiście uszanuje każdą decyzję Andrzeja Dudy.

Według prof. Adama Gendźwiłła, politologa z UW, to że Tusk nie dostaje analogicznie mocnego poparcia, co Morawiecki w elektoracie PiS, pokazuje, że opozycja jest dużo bardziej pluralistyczna. – To nie oznacza jeszcze, że Tusk nie ma silnego mandatu, ale podkreśla to podmiotowość innych ugrupowań opozycyjnych tworzących przyszłą koalicję – zwraca uwagę ekspert.

Drugie pytanie w naszym sondażu dotyczyło oceny, czy koalicja w składzie KO, Trzecia Droga i Lewica będzie dobrze współpracować. Pozytywnie odpowiedziała niemal połowa respondentów, przeciwnego zdania jest 41 proc., zaś 9 proc. nie ma zdania. Co ciekawe, w elektoracie Zjednoczonej Prawicy dobrej współpracy spodziewa się 14 proc. (złej – 74 proc.), natomiast wśród zwolenników opozycji zgrzytów obawia się 21 proc., a 75 proc. uważa, że będzie to dobra współpraca.

Co na to politycy? Nasz rozmówca z PSL przekonuje, że wyborcy opozycji nie mają powodów do obaw. – Przez ostatnich osiem lat wspólnie pobieraliśmy swoje projekty ustaw oraz poprawki do projektów przygotowanych przez PiS, spodziewam się, że teraz będzie podobnie – ocenia ludowiec. Z rezerwą – ale również z nadzieją, że będą spory w opozycji – patrzą działacze PiS. – Zobaczymy, czy ta koalicja w ogóle powstanie – ocenia jeden z nich.

Na razie ugrupowania opozycyjne prowadzą negocjacje w sprawie podziału stanowisk, umowy koalicyjnej i kształtu przyszłego rządu. – Znając naszych liderów, mogą wyjść z jakimś komunikatem przed 1 listopada, jeśli chodzi o funkcjonowanie Sejmu. Na pewno przed 13 listopada wszystko będzie ustalone – zapewnia polityk KO. Wszystko wskazuje na to, że po tym, jak liderzy ogłosili, że Donald Tusk będzie wspólnym kandydatem na szefa rządu, w kolejnym kroku poznamy kandydata na marszałka Sejmu i być może Senatu. Jeśli chodzi o Sejm, to jak wczoraj informowaliśmy jako pierwsi, w rozmowach pojawiła się koncepcja rotacyjnego marszałka – najpierw tę funkcję mógłby objąć przedstawiciel Polski 2050, a następnie Lewicy. Choć pojawiają się inne koncepcje, by wpierw tę funkcję objął ktoś z KO, by następnie co rok wymieniać marszałka. Chodzi o to, by pogodzić w ten sposób miejscami sprzeczne interesy poszczególnych partii opozycyjnych. Bo z jednej strony KO, jako najsilniejsza formacja, nie ma ochoty oddawać stanowiska drugiej osoby w państwie, z drugiej strony marszałkiem bardzo chce być Szymon Hołownia z Polski 2050, a swojego kandydata w postaci Włodzimierza Czarzastego wystawia także Lewica.

Poza tym KO chce, by wszyscy liderzy koalicyjni znaleźli się w rządzie, najlepiej pełniąc funkcję wicepremierów. Podobnie uważa Lewica, wskazując, że każda z partii powinna mieć swojego reprezentanta, by polityczne kierownictwo koalicji było w rządzie. Z kolei Trzecia Droga proponuje właśnie Szymona Hołownię na marszałka Sejmu, a Władysława Kosiniaka-Kamysza na wicepremiera, wówczas rekompensatą dla Lewicy miałby być fotel marszałka Senatu.

Z Pałacu Prezydenta słyszymy, że Andrzej Duda jeszcze nie podjął decyzji, komu powierzyć misję tworzenia rządu. Niektórzy sądzą, że może czekać na pierwsze posiedzenie Sejmu 13 listopada, gdy opozycja potwierdzi swoją większość, wybierając marszałka Sejmu. – Kwestia jego wyboru to sprawa niebagatelna, choć tradycja jest różna, zdarzało się np. desygnowanie premiera na kilka dni przed posiedzeniem Sejmu. Na pewno decyzji prezydenta nie ułatwia to, że po stronie dzisiejszej opozycji nie ma formalnej koalicji oraz to, że KO, Trzecia Droga i Lewica różnią się programowo – przyznaje rozmówca z otoczenia Andrzeja Dudy. ©℗

Kogo Twoim zdaniem Prezydent powinien wskazać jako kandydata na premiera? / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe