Choć zasada równości wyborów coraz bardziej się wypacza, PiS nie jest zainteresowany korektami. Tak jak wcześniej zainteresowana nie była PO.
Jak zmiana w podziale mandatów wpłynęłaby na wynik wyborów?
Państwowa Komisja Wyborcza (PKW), na bazie aktualnych danych ludnościowych, dokonała wyliczenia normy przedstawicielskiej, mówiącej o tym, ile mandatów powinno być przydzielanych w poszczególnych okręgach wyborczych. Wszystko po to, by „koszt” uzyskania mandatu był względnie podobny w każdym z okręgów. Z zestawienia PKW wynika, że norma przedstawicielska jest wypaczona w aż 21 na 41 okręgów sejmowych. W 11 należałoby odjąć po jednym mandacie, w 9 dodać po jednym, a w okręgu Warszawa II dodać 2 mandaty. Z kolei w przypadku okręgów senackich PKW stwierdza, że w województwach małopolskim i mazowieckim liczba wybieranych senatorów jest zbyt niska, a w województwie śląskim zbyt wysoka. Wnioski z analiz PKW przesłała już do marszałek Sejmu Elżbiety Witek.
Zapytaliśmy ekspertów, jak na podział mandatów wpłynęłyby zmiany sygnalizowane przez PKW. - Gdyby za punkt wyjścia wziąć wyniki wyborów z 2019 r., to równowaga rządzący-opozycja zmieniłaby się o trzy mandaty - mówi Jarosław Flis, socjolog polityki. - Tyle straciłby PiS na rzecz KO, dodatkowo SLD uszczknęłoby jeden mandat PSL. Lecz ostateczny efekt nie jest wcale tak jednoznaczny, bo na wynik wyborów wpływa wiele zmiennych, a przede wszystkim liczba partii, które przekroczą próg - dodaje ekspert.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.