Rząd podpisał kontrakt na wyrzutnie Chunmoo. Z Korei przypłyną też czołgi i armatohaubice

Wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podczas podpisania umowy na koreańskie wyrzutnie Chunmoo
<p>Mariusz Błaszczak podczas podpisania umowy na koreańskie wyrzutnie Chunmoo</p>PAP / Marcin Obara
20 października 2022

Rząd podpisał kontrakt na prawie 300 wyrzutni artylerii rakietowej. Za kilka tygodni rozpoczną się dostawy nowego sprzętu dla wojska na skalę niespotykaną od lat.

Ministerstwo Obrony Narodowej zamówiło 288 wieloprowadnicowych wyrzutni K239 Chunmoo. To sprzęt, którym można razić naziemne cele przeciwnika w odległości prawie 300 km, w pewnym uproszczeniu odpowiednik amerykańskiego HIMARS. – Opierając się na doświadczeniach wojny w Ukrainie, zdecydowaliśmy się na zwiększenie liczebności artylerii, w tym rakietowej. Dziś podpisaliśmy umowę ramową – tłumaczył w środę wicepremier Mariusz Błaszczak.

Umowa, o której mówił wicepremier, zakłada także zakup kilkunastu tysięcy sztuk amunicji (w pierwszej transzy) i – co kluczowe – wyposażenie tego sprzętu w polski system kierowania ogniem Topaz (Grupa WB) oraz usadowienie wyrzutni na samochodach Jelcz (Polska Grupa Zbrojeniowa). Jej wartości nie podano, ale chodzi co najmniej o kilka miliardów dolarów. O tym, jak potrzebne i wartościowe jest to uzbrojenie, świadczą działania ukraińskich obrońców, którzy przy pomocy mniej niż 30 wyrzutni tego rodzaju zadali rosyjskim najeźdźcom dotkliwe straty, niszcząc m.in. liczne składy amunicji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.