– Aktualnie największym problemem wszystkich instytucji kultury jest niepewność co do wysokości kosztów prowadzenia działalności – ze szczególnym uwzględnieniem opłat za energię – oraz sytuacja finansowa pracowniczek i pracowników – stwierdza Justyna Makowska, dyrektorka wydziału kultury Urzędu Miasta Poznania.
Do tego dochodzi sytuacja finansowa osób odwiedzających takie placówki. – Kryzys ekonomiczny, jakiego obecnie doświadczamy, powoduje pauperyzację potencjalnych odbiorców kultury, co przekłada się na spadek przychodów z działalności – wskazuje Katarzyna Olesiak, dyrektorka wydziału kultury i dziedzictwa narodowego Urzędu Miasta Krakowa. Adam Leszczyński, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Opola, dodaje, że niesie to także zagrożenie wykluczenia części społeczeństwa z aktywnego uczestnictwa w kulturze.
Reklama
– Nie bez wpływu na kondycję sektora kultury w ogóle jest obawa przed ponownym zawieszeniem działalności stacjonarnej w przypadku wzrostu zachorowań na COVID-19, jak również zagrożenia wynikające z niepewnej sytuacji w Ukrainie: destabilizacja, napływ uchodźców, pogorszenie nastrojów w społeczeństwie itp. – wylicza Katarzyna Olesiak.
Biuro prasowe Urzędu Miejskiego w Białymstoku zwraca uwagę, że dalszy wzrost cen materiałów, energii i usług „może stanowić realne zagrożenie dla podstawowej działalności” instytucji kultury. Na razie kondycja finansowa podległych miastu placówek kulturalnych jest stabilna. Przez sześć miesięcy wypracowały ponad połowę planowanych na cały rok przychodów.

Reklama
Podobnie jest w innych regionach kraju. – W pierwszym półroczu, pomimo wojny i narastającego kryzysu, instytucje kultury funkcjonowały bez większych problemów i ich sytuacja finansowa była stabilna. Obecnie zaczynają odczuwać skutki znaczących zwyżek kosztów utrzymania – stwierdza Ewa Lipka, zastępca naczelnika wydziału komunikacji społecznej Urzędu Miasta Katowice.

Koszty rosną szybciej niż przychody

Od stycznia do czerwca tego roku – jak wynika z opublikowanych w czwartek danych GUS – biblioteki, muzea, teatry, filharmonie, domy kultury i inne instytucje kultury w całej Polsce zwiększyły przychody o 23,2 proc., do 5,77 mld zł. Jeszcze bardziej (o 25,5 proc.) wzrosły jednak ich koszty, sięgając 5,43 mld zł. Łączny wynik finansowy był w efekcie gorszy niż przed rokiem. Podmioty, które wyszły na plus, wygenerowały w sumie o 0,3 proc. mniejszy zysk netto (424 mln zł), a strata placówek będących na minusie skoczyła o 22,6 proc. (do 83,8 mln zł).
Przyczyny strat były różne. Na przykład z pięciu będących pod kreską instytucji, których organizatorem jest województwo podkarpackie, dwa muzea uzasadniają to niską sprzedażą biletów wynikającą z sytuacji w Ukrainie oraz wysokimi kosztami energii, trzecie tłumaczy stratę remontem i inflacją, a czwarte względami księgowymi (amortyzacja). Natomiast Teatr im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie wyszedł na minus, bo wykosztował się na realizację spektaklu „Skrzypek na dachu”.
Pozostałe 11 podkarpackich instytucji kultury było na plusie.
− Ciągle dużym wyzwaniem są działania w zakresie zmiany podejścia odbiorców kultury i zainteresowania proponowaną ofertą kulturalną po dwóch latach pandemii – zwraca uwagę Katarzyna Olesiak. – Przywrócenie przedpandemicznej frekwencji nie jest łatwe, szczególnie w okresie szybkiego wzrostu cen i galopującej inflacji. W niektórych instytucjach konieczne było nieznaczne podniesienie cen biletów czy wejściówek – dodaje.

Odzyskiwanie publiczności po pandemii

Bydgoski magistrat trudności z odzyskiwaniem publiczności tłumaczy strachem przed pandemią, wojną i inflacją zwiększającą koszty utrzymania.
W stolicy liczba widzów w teatrach i osób odwiedzających muzea do poziomu sprzed pandemii wraca – jak informuje magistrat – „powoli”, natomiast liczba czytelników w bibliotekach wzrasta „bardzo powoli”.
Adam Leszczyński zdecydowanie mniejsze zainteresowanie usługami opolskich czytelni (gazety, dostęp do internetu) tłumaczy pandemiczną przerwą, która zmusiła czytelników do szukania innych rozwiązań. – Wnioskujemy, że w okresie pandemii zapewnili sobie własne źródło dostępu do internetu, być może również do e-prasy, bądź w ogóle zrezygnowali z czytania prasy – stwierdza.
Więcej optymizmu ma resort kultury. Jak informuje, w podległych mu muzeach frekwencja od maja do lipca br. przekroczyła 75 proc. poziomu z rekordowego roku 2019. „Są również i takie instytucje, w których frekwencja w 2022 r. do tej pory już przekroczyła frekwencję z 2019 r.” – podaje biuro prasowe ministerstwa.
Dobrze wygląda to też w Katowicach. – Nastąpił powrót do frekwencji sprzed pandemii, a w stosunku do ubiegłego roku to często wzrost średnio od 30 proc. do 50 proc. uczestników – podkreśla Ewa Lipka.

Zamykania placówek nie będzie

Mimo trudności ministerstwo ani żaden z samorządów, które odpowiedziały na nasze pytania, nie były zmuszone do zamknięcia placówki kulturalnej i nie widzą takiego ryzyka. Kraków przygotowuje się nawet do otwarcia nowych obiektów: Muzeum i Centrum Ruchu Harcerskiego oraz Kossakówki. Biblioteka Kraków przeniesie się do nowej siedziby, a Teatr Ludowy zyska trzy nowe sceny. Miasto przystąpiło też do budowy Krakowskiego Centrum Muzyki w Cichym Kąciku. – Mamy nadzieję, że na najbliższych posiedzeniach Rady Miasta Krakowa zostaną podjęte uchwały w sprawie zwiększenia dotacji podmiotowych dla tych instytucji kultury, które wymagają wsparcia – dodaje Katarzyna Olesiak.
Dodatkowe środki na koszty energii otrzymały już w tym miesiącu poznańskie placówki. – Władze miasta zdecydowały też o przekazaniu 600 zł wyrównania inflacyjnego dla pracowniczek i pracowników – stwierdza Justyna Makowska. Większe fundusze na energię i ciepło oraz wynagrodzenia przewidziano też w Bydgoszczy i Warszawie.
– Samorządy czekają na wyliczenia, jakimi środkami będą dysponować w 2023 r. Zmiany podatkowe, które zostały uchwalone przez parlament, mogą sprawić, że sytuacja może zmienić się znacząco, niestety na niekorzyść samorządów i ich instytucji – podsumowuje Justyna Makowska. ©℗