Jednym z fundamentów prowadzenia polityki publicznej jest dopuszczanie różnych wariantów rozwiązań – nawet takich, które intuicyjnie wydają się nam niewłaściwe. Dopiero zestawienie preferowanej opcji z alternatywą (czyli najlepszą z innych dostępnych opcji) pozwala bowiem podjąć optymalną decyzję. Tak przynajmniej uczę studentów na jednych z pierwszych zajęć z „Wprowadzenia do polityki publicznej”. Oczywiście dopowiadam im od razu, że rzeczywistość bywa złożona, a politycy często wybierają rozwiązania społecznie nie najwłaściwsze, bo uwzględniają także interes partyjno-polityczny. A ten nie zawsze jest zbieżny z interesem publicznym.
Zdaję sobie sprawę, że powyższe spostrzeżenie nie jest odkrywcze, ale gdy czytam doniesienia o ekspresowych zakupach kolejnych rodzajów uzbrojenia, zapala mi się lampka ostrzegawcza. Czy na pewno są to decyzje realizujące w optymalny sposób interes publiczny? Moje wątpliwości potęguje wrażenie, że w gruncie rzeczy nikt poważnie nie kwestionuje tych posunięć. Co prawda panuje przekonanie, że wojna w Ukrainie stanowi egzystencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszego państwa, ale czy kupowanie setek wyrzutni artyleryjskich lub czołgów jest w obecnej sytuacji optymalnym rozwiązaniem? Jeśli okazałoby się, że nie, to trzeba postawić sobie kolejne pytanie – tym razem o interesy polityczne stojące za decyzją o tak ogromnych inwestycjach w zbrojenia.