Mimo że to tekst o Polsce, a nie Rosji, to od Rosji zacznę. Na marginesie międzynarodowego seminarium rozmawiałem niedawno z młodą Rosjanką. Kilka lat temu wyemigrowała do kraju Unii Europejskiej, gdzie pracuje dla amerykańskiego think tanku. To istotne o tyle, że nie pasuje do kategorii łatwowiernych odbiorców putinowskiej propagandy: ma swobodny dostęp do niezależnych zachodnich mediów, a instytucje, w których jest zatrudniona, aktywnie wspierają Ukrainę.