Waldemar Buda, minister rozwoju i technologii, zapowiada zmiany w startującym wkrótce programie gwarantowanych kredytów mieszkaniowych. Jedną z najważniejszych jest podniesienie limitu ceny 1 mkw. dla mieszkań dostępnych w ramach tego projektu o 0,1 wartości wskaźnika odtworzeniowego lokalu (z 1,3 do 1,4 na rynku pierwotnym i z 1,2 do 1,3 na rynku wtórnym). Zgodnie z zapowiedziami szefa MRiT zmiany legislacyjne powinny zostać przyjęte w tym roku.
Według szacunków HRE Investments po podniesieniu stawki, korzystając z programu, w Warszawie na rynku wtórnym będzie można kupić mieszkanie za cenę 10 013 zł za mkw. (obecnie to kryterium spełnia 13 proc. ofert), a na pierwotnym – za 10 783 zł (27 proc.). Dla Wrocławia będzie to odpowiednio 8668 zł (21 proc.) i 9335 zł (31 proc.), a dla Gdańska – 9475 zł (19 proc.) i 10 204 zł (39 proc.).
Reklama
To odpowiedź na oczekiwania branży deweloperskiej. – Cieszymy się, że po spotkaniu z przedstawicielami sektora budowlanego ministerstwo przychyliło się do naszego postulatu – mówi prawnik Polskiego Związku Firm Deweloperskich Sebastian Juszczak. Jak dodaje, dobrym pomysłem byłoby też przeniesienie określenia wskaźnika na poziom rozporządzenia wydawanego przez ministra ds. budownictwa – podobnie jak w przypadku określania składki na Deweloperski Fundusz Gwarancyjny. – Dałoby to ministerstwu większą elastyczność i pozwoliłoby odpowiadać na wyzwania rynkowe w okresie inflacji i galopujących cen materiałów budowlanych – argumentuje. Wyraża też nadzieję, że ministerstwo przyjmie inne postulaty PZFD, które „wesprą podaż w obecnym trudnym okresie na rynku mieszkaniowym”. – Mowa przede wszystkim o uwolnieniu gruntów państwowych i gruntów spółek Skarbu Państwa – akcentuje.
Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, uważa, że wcześniej przyjęte limity nie przystawały do cen obowiązujących w niektórych miastach wojewódzkich (np. Krakowie, Lublinie, czy Szczecinie). – W skrajnych przypadkach limity były tak niskie, że osoby, które chciałyby sobie kupić mieszkanie na kredyt bez wkładu własnego, mogłyby wybierać z dosłownie kilku procent mieszkań wystawionych na sprzedaż – przekonuje. Po zapowiadanych zmianach nawet w tych skrajnych przypadkach dostępność wzrośnie z kilku procent do kilkunastu, co da już realny wybór. – W praktyce ta wydawałoby się drobna zmiana powoduje, że w miastach wojewódzkich oferta mieszkań dostępnych w programie wzrośnie średnio o około jedną trzecią – mówi DGP.

Reklama
Jakie jeszcze zmiany proponuje ministerstwo? Umożliwienie zakwalifikowania się do programu przy wniesieniu większego wkładu własnego. Jak tłumaczy szef MRiT, obecne rozwiązania pozwalają na to, by było to do 10 proc. – Po zmianie gwarancja będzie udzielana w takiej wysokości, w jakiej będzie to potrzebne dla uzyskania kredytu (wkład własny i kwota objęta gwarancją będą musiały razem wynieść 20 proc.). Jeśli kredytobiorca zgromadzi np. środki w wysokości 17 proc. wartości nieruchomości, to gwarancja obejmie brakujące 3 proc. Jeśli zgromadzi 5 proc., to gwarancja obejmie 15 proc. – mówi Waldemar Buda.
Osoby z wkładem do 20 proc. będą także, dodaje, kwalifikowały się do tzw. spłat rodzinnych. Przypomnijmy, że spłata kredytu za drugie dziecko ma wynosić 20 tys. zł, a za trzecie i kolejne – 60 tys. zł.
W 2023 r., po – jak mówi Buda – ustabilizowaniu się stóp procentowych, ma także nastąpić objęcie spłatami rodzinnymi kredytów o stałej stopie procentowej, z wkładem własnym do 25 proc. wartości nieruchomości. – Zmiana ma na celu propagowanie kredytów ze stałą stopą procentową – podkreśla minister. Przyznaje, że nasz rynek bardzo odbiega pod tym względem od standardów cywilizowanego świata. Obecnie udział kredytów o stałej stopie wynosi u nas ok. 5–6 proc., podczas gdy w USA jest to 95 proc. a we Francji – 90 proc. Minister przewiduje, że z każdym rokiem udział kredytów o stałej stopie procentowej będzie u nas wzrastał o 5 proc. i za cztery lata około jedną czwartą będą stanowiły umowy ze stałą stopą.
Ustawa o gwarantowanym kredycie mieszkaniowym ma wejść w życie 27 maja. To propozycja dla tych, którzy mają zdolność kredytową, lecz brakuje im wkładu własnego. Na starcie opcję taką – według szefa MRiT – ma oferować kilka banków. Liczy jednak na to, że z czasem wszystkie dołączą do programu. Jak podkreśla, propozycje korekt „uelastycznią i uatrakcyjnią ten program”.
Rządowe „tak” dla wsparcia, „nie” dla podatku
• Rada Ministrów przyjęła wczoraj projekt ustawy o pomocy kredytobiorcom. Na zmianach ma zyskać ponad 2 mln rodzin. Kluczowe rozwiązanie to wakacje kredytowe, które umożliwią zawieszenie rat – po dwa miesiące w III i IV kw. 2022 r. i po jednym miesiącu w każdym z czterech kwartałów 2023 r. Zmiana wskaźnika WIBOR ma, według rządu, pozostawić w portfelach Polaków ok. 1 mld zł rocznie. Fundusz Wsparcia Kredytobiorców ma zostać zasilony dodatkowymi środkami – 1,4 mld zł do końca 2022 r. Jego budżet wzrośnie do ponad 2 mld zł.
• Premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że rząd nie pracuje nad podatkiem od pustostanów, choć zastanawia się nad tym, „co zrobić z firmami, funduszami, które kupują po 100 albo po 500 czy 1 tys. mieszkań”.
ss