– Sytuacja jest niestabilna. Służby białoruskie i migranci rzucają w naszych funkcjonariuszy kamieniami, często słyszymy strzały. Obserwujemy ciągle nowe osoby, które przybywają na granicę z Rosji. Na pewno teraz jest się trudniej przedostać, gdyż wzmocniono na niej siły. Ponadto w warunkach zimowych cudzoziemcy rzadziej decydują się na nielegalnie przekroczenie – tłumaczy porucznik Anna Michalska, rzeczniczka prasowa Straży Granicznej. – W lutym 2022 r. odnotowaliśmy 494 próby nielegalnego przedostania się przez granicę Białorusi do Polski. Rok temu była to jedna osoba – obywatel Turcji. Osoby zatrzymane zawsze mogą złożyć wniosek o azyl, jeśli tego nie chcą zrobić, to otrzymują postanowienia o opuszczeniu terytorium Polski, zostają wpisane do baz i otrzymują zakaz wjazdu na teren strefy Schengen na okres 3 lat, a następnie są zawracane do linii granicy – dodaje funkcjonariuszka. Jeszcze w październiku w szczycie kryzysu migracyjnego takich prób przekroczenia było ok. 17 tysięcy. Ale wtedy do Mińska i innych portów lotniczych naszego wschodniego sąsiada kursowały samoloty z migrantami m.in. z Turcji. Teraz takiego ruchu nie ma. Wówczas przedstawiciele organizacji pozarządowych informowali o tym, że część migrantów nie ma szansy złożyć wniosku o azyl i są od razu „wypychani” na stronę białoruską.
Oprócz kilku tysięcy funkcjonariuszy Straży Granicznej w patrolowanie granicy z Białorusią zaangażowanych jest ponad 10 tys. żołnierzy Wojska Polskiego. – Siły Zbrojne Rzeczypospolitej wspierają Straż Graniczną w zakresie ochrony granicy państwowej na całym odcinku z Republiką Białorusi, zgodnie z wymaganiami określonymi przez SG. W operację nadal zaangażowanych jest kilkanaście tysięcy żołnierzy – informuje podpułkownik Adriana Wołyńska, rzeczniczka prasowa Dowództwa Operacyjnego. Jest to duży wysiłek dla Wojska Polskiego, gdzie zawodowo służy ok 110 tys. żołnierzy, a w tzw. terytorialnej służbie wojskowej jest ich ok. 30 tys. Tak duże zaangażowanie ma konsekwencje. Z jednej strony, żołnierze nie są w stanie wykonywać wcześniej zaplanowanych ćwiczeń i takie patrolowanie wpływa na ich gotowość bojową. Z drugiej, zdobywają doświadczenie w sytuacji kryzysowej – podczas tej operacji znacznie udało się poprawić koordynację działań właśnie między Strażą Graniczną, wojskiem, ale też innymi służbami, jak policja czy straż pożarna. Nie zmienia to faktu, że w Sztabie Generalnym kilka tygodni temu pojawiła się koncepcja, by na granicy stacjonowały w większości żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Teraz, po tarciach między dowódcami, koncepcja jest realizowana. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę zaangażowanie żołnierzy OT na granicy się zwiększa – obecnie jest ich tam ponad 2 tys., a część jednostek operacyjnych jest zluzowana. Na granicy w województwie lubelskim z ramienia wojska OT odpowiada już za ok. 70 proc. długości.