W poniedziałek po południu na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia przeprowadzone zostanie pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy, złożonego przez PiS, wprowadzającej m.in. możliwość testowania pracowników pod kątem zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących ochrony życia i zdrowia obywateli w okresie epidemii COVID-19 wniosła w czwartek grupa posłów PiS.

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel, pytany w Programie Trzecim Polskiego Radia, czy podpisując się pod projektem miał świadomość, że jest to "ustawa skłaniająca do donoszenia na swoich współpracowników", odparł: "Wszyscy członkowie klubu (PiS), bo wielu się ich podpisało, zdawali sobie sprawę z założeń tej ustawy, ale nie zgodzę się, że ona w jakikolwiek sposób ma skłaniać do donoszenia. Pojawiła się już taka próba narracji wobec tej ustawy".

Jego zdaniem mamy do czynienia z akcją mającą na celu "ośmieszyć czy zdyskredytować ten projekt". "Naszej szanownej opozycji nie zależy na żadnych konkretny rozwiązaniach, zależy na tym, by wrzucać coś do debaty publicznej, najlepiej skrajne rozwiązania, zależy na tym, by grać pandemią" - ocenił.

Reklama

Polityk PiS podkreślił, że projekt ma przede wszystkim motywować do tego, by się testować, "by można było bezpiecznie przychodzić do pracy, korzystać z rozmaitych usług". Wskazywał też, że propozycja zawiera również inne rozwiązania. "Rezygnację z teleporad na przykład. Ta ustawa wprowadza zapis, że teleporada może być wykonana tylko na wyraźne żądanie pacjenta" - powiedział.

Reklama

Pytany, czy będzie dyscyplina w klubie PiS podczas głosowania nad ustawą, odparł, że jest ona na samym początku drogi parlamentarnej. "To jest decyzja kierownictwa klubu, która jeszcze nie zapadła" - dodał.

Fogiel pytany był również, co z wcześniejszym projektem o weryfikacji covidowej, złożonym przez posłów PiS, m.in. Czesława Hoca. Dotyczył on możliwości weryfikacji przez pracodawców szczepień pracowników przeciwko Covid-19. Polityk PiS odpowiedział, że nowa propozycja, którą w poniedziałek zajmie się sejmowa komisja zdrowia, "w pewien sposób konsumuje zapisy tamtego projektu, jest szersza, jest efektem spotkania w Kancelarii Premiera wszystkich sił politycznych". Chodzi o wtorkowe spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z przedstawicielami partii politycznych ws. dalszej walki z pandemią COVID-19.

"W związku z tym ponieważ ona (nowa propozycja - PAP) dosyć szybko wpłynęła do Sejmu, uznano, że nie ma potrzeby dublowania tych rozwiązań" - kontynuował wicerzecznik PiS. Dopytywany, w jaki sposób projekt konsumuje efekt spotkania z opozycją, skoro nikt z opozycji nie wyraża dla niej entuzjazmu, Fogiel odparł, że "opozycji chodzi o to, by gonić króliczka". "Opozycja nie będzie wyrażać entuzjazmu do żadnych działań PiS" - dodał.

Projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących ochrony życia i zdrowia obywateli w okresie epidemii COVID-19 zakłada wprowadzenie rozwiązań umożliwiających pracownikom nieodpłatne testowanie w kierunku SARS-CoV-2, a także żądanie przez pracodawców informacji o negatywnym wyniku takiego testu. W projekcie nie przewidziano odmiennych regulacji dla osób, które przebyły infekcję koronawirusem, osób, które poddały się szczepieniom ochronnym przeciwko COVID-19, a także osób niezaszczepionych. Nieodpłatny test pracownik będzie mógł wykonać zasadniczo raz w tygodniu. Testy będą finansowane ze środków Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

Projekt zakłada, że pracownik, który nie poddał się testowi diagnostycznemu, nadal będzie świadczył u pracodawcy pracę na dotychczasowych zasadach. Nie będzie z tego względu delegowany do wykonywania pracy poza stałe miejsce pracy bądź wykonywania pracy innego rodzaju, jednak w przewidzianych w projekcie sytuacjach będzie mógł zostać zobowiązany do zapłaty świadczenia odszkodowawczego z tytułu zakażenia kogoś wirusem SARS-CoV-2.(PAP)

Wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia Bolesław Piecha: To miękki przymus

"Ta ustawa zakłada po prostu to, że możemy się przetestować, a pracodawca może, ale nie musi, sprawdzić, czy jesteśmy przetestowani. Jeśli sprawdzi, że pracownik ma certyfikat przetestowania, wprowadza go w określone grupy itd." – powiedział. Dodał, że testy będą nieodpłatne – sfinansuje je budżet państwa.

Powiedział, że w związku z tym Ministerstwo Zdrowia będzie musiało uruchomić odpowiednie punkty poboru.

"Jest to duże zadanie, żeby przygotować punkty poboru próbek do testu, bo te testy muszą być oczywiście nie robione przez nas, bo my możemy podawać różne wartości, tylko przez certyfikowaną jednostkę. (...) Będziemy testowani w punktach, które są do tego przygotowane. Generalnie wygląda na to, że oprócz jakichś przychodni, punktów i komercyjnych i niekomercyjnych, które przygotowują i już przygotowały samorządy itd, również w aptekach. Aptek jest ok. 13 tys. Co prawda 100 dopiero jest certyfikowanych, ale jest to jednak dość szybka sprawa, wymaga tylko określonej liczby testów plus sprzętu informatycznego" – dodał.

Podkreślił, że również osoby zaszczepione trzema dawkami będą podlegały rygorowi testowania. "Musimy wiedzieć jedną rzecz – szczepienia znakomicie chronią nas przed ciężkością przechorowania czy wreszcie tragicznymi skutkami, czyli śmiercią. Nie chronią nas przed zakażeniem" – przyznał.

Podkreślił także, że ustawa będzie obowiązywać dzień po wejściu w życie, czyli po podpisaniu przez prezydenta i opublikowaniu. "Musi być przegłosowania na najbliższym posiedzeniu Sejmu, niezwłocznie przekazana do Senatu i niezwłocznie podpisana przez prezydenta. Przy czym cały czas muszą trwać prace przygotowawcze po to, żeby zmierzyć się z dużą, bardzo dużą liczbą testów" – powiedział Piecha.

Pytany o to, czy ustawa zakłada donoszenie na kolegów z pracy, podkreślił, że "jest to duże nadużycie" i "nic takiego nie jest w ustawie zapisane".

"Pracownik będzie mógł złożyć wniosek o to, że zaraził się w zakładzie pracy. Pracodawca będzie musiał sprawdzić, czy w swojej grupie pracowników ma osoby niezaszczepione. Jeżeli ma osoby niezaszczepione, a wniosek spełnia pewne kryteria prawdopodobieństwa, czyli, że mógł się zakazić tylko i wyłącznie w zakładzie pracy, (pracodawca – PAP) będzie odpowiedzialny i będzie musiał wypłacić odszkodowanie. To odszkodowanie jest to niebagatelna kwota, bo 15 tys. zł" – powiedział Piecha.

Dodał, że pracownik będzie musiał uprawdopodobnić, że zakaził się w pracy. "Jeżeli w tym zakładzie pracy wszyscy są przetestowani, to nie ma możliwości złożenia wniosku, co nie znaczy, że on się wcale nie zarazi, bo wirus jest powszechny. On jest w komunikacji miejskiej, w sklepie" – powiedział.

Piecha wskazał, że "każdy rozsądny poseł powinien za tą ustawą głosować". Dodał, że podczas głosowania nad ustawą liczy na głosy Lewicy i Koalicji Polskiej. "Nie liczę na pewno na głosy Koalicji Obywatelskiej, bo to jest niemożliwe" – powiedział.