Reklama

Podczas rozmowy w programie "Sedno sprawy" w Radiu Plus Kukizowi zwrócono uwagę na zapisy ustawy o sejmowej komisji śledczej. Zgodnie z jej art. 2 w skład komisji może wchodzić do 11 członków, skład komisji powinien odzwierciedlać reprezentację w Sejmie klubów i kół poselskich mających swoich przedstawicieli w Konwencie Seniorów, odpowiednio do jej liczebności. W Konwencie Seniorów nie ma przedstawiciela Kukiz'15.

Paweł Kukiz odparł, że te zapisy to jest przykład "partyjnego, niedemokratycznego systemu". "Na bazie tego przepisu można założyć, że członkiem czy osobą, która gwarantuje bezstronność, bo to jest pierwsza sprawa, która powinna cechować tę komisję - może być tylko członek jakiegoś koła, który podlega partyjnej dyscyplinie" - powiedział Kukiz.

Dopytywany był jednak, jak chce zostać przewodniczącym komisji, skoro przepisy są takie, a nie inne.

"Oczywiście, że można to zrobić, to wszystko jest kwestią dobrej woli i ze strony opozycji. Można to zrobić np. na zasadzie pewnego porozumienia kół, które to porozumienie da pretekst do dania przedstawiciela do Konwentu Seniorów - i wtedy nie ma żadnej przeszkody, żebym wszedł w skład tej komisji jako kandydat tego porozumienia" - powiedział Kukiz.

"A druga metoda jest taka, że zawieram przed kamerami umowę, którą np. Władysław Kosiniak-Kamysz podpisuje, że przyjmują mnie do klubu Koalicji Polskiej na okres trwania tej komisji, gwarantując jednocześnie autonomię głosowań i to, że mnie nie wyrzucą z tego klubu do końca prac komisji" - mówił dalej lider Kukiz'15.

Pytany, kiedy złożony zostanie wniosek o powołanie komisji, odparł, że "nie ma pojęcia" i to zależy od tego, jak opozycja się dogada. Zaznaczył, że w komisji musi być równowaga - 5 miejsc dla PiS, 5 miejsc dla opozycji. "Koła niech się dogadają, ja muszę mieć gwarancję przewodniczenia i możemy rozpoczynać działania" - powiedział Kukiz.

Aby wnieść projekt uchwały o powołaniu komisji śledczej, należy zebrać podpisy co najmniej 46 posłów. Cała opozycja (przy uwzględnieniu koła PPS i posła niezrzeszonego Ryszarda Galli) dysponuje 230 głosami w Sejmie. To dokładnie tyle, ile ma klub PiS wraz z posłami: Łukaszem Mejzą i Zdzisławem Ajchlerem (obaj niezrzeszeni).

Pomysł powołania komisji śledczej ws. inwigilacji to pokłosie ustaleń działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab. Podała ona, że za pomocą opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowania Pegasus byli inwigilowani mec. Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek i senator KO Krzysztof Brejza. Do telefonu polityka miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r., gdy był on szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi.

We wtorek agencja AP poinformowała o kolejnych dwóch Polakach, którzy według Citizen Lab mieli być szpiegowani Pegasusem - to lider Agrounii Michał Kołodziejczak oraz Tomasz Szwejgiert, współautor książki o szefie resortu spraw wewnętrznych i administracji, b. szefie CBA Mariuszu Kamińskim. Według Citizen Lab, obie sytuacje miały miejsce w 2019 r. - Kołodziejczak miał być zhakowany kilkukrotnie w maju tego roku, a Szwejgiert - 21 razy od końca marca do czerwca.

W Senacie od połowy stycznia działa komisja nadzwyczajna (bez uprawnień śledczych), która wyjaśnia przypadki nielegalnej inwigilacji z użyciem oprogramowania Pegasus. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa