Reklama
W momencie zamykania wydania nie był jeszcze znany projekt ustawy, która miała je zawierać. Najważniejsza zmiana zakłada wprowadzenie możliwości dochodzenia roszczeń w przypadku zakażeń na drodze cywilnej. Zakłada ona, że jeśli pracownik na wniosek pracodawcy nie przetestuje się, to ponosi odpowiedzialność za skutki zakażenia innych osób – pracowników czy klientów firmy. Taka osoba byłaby zobowiązana do zapłacenia rekompensaty na rzecz poszkodowanego. Rekompensata mogłaby mieć określoną stałą wysokość. Procedura odbywałaby się pod nadzorem np. Państwowej Inspekcji Sanitarnej czy wojewodów. Jednak szczegóły tych rozwiązań cały czas się zmieniają i są dopracowywane pod wpływem zastrzeżeń płynących z różnych resortów.
Pod uwagę brane jest także wpisanie do projektu zapewnienia kontaktu z lekarzem w ciągu 48 godzin od wykrycia wirusa, choć niewykluczone, że ten odstęp czasowy ostatecznie byłby większy. Osobną sprawą jest, czy wejdą do niego pomysły z tak zwanej ustawy Hoca, czyli danie pracodawcom możliwości wprowadzenia obowiązku testowania pracowników, z czego zwalniałby paszport covidowy.
Opozycja krytykuje zamieszanie związane z nowymi pomysłami. – Może chodzi o to, by cichcem wycofać się z ustawy Hoca, której przeciwna jest część polityków PiS, i pokazać, że mimo to prace nad jakimś projektem nadal trwają – mówi Piotr Borys z KO. Krytykowane są także same pomysły, które mają być w nowej ustawie. – Jak udowodnić, od kogo i kiedy się ktoś zaraził? To nie ostanie się w sądzie. Poza tym postępowanie nieprocesowe będzie trwać 1–2 lata – komentuje polityk Lewicy.
Nowe pomysły rządu na walkę z V falą krytykują też partnerzy społeczni. – Problem polega na tym, że rząd nie decyduje się na realne rozwiązanie problemów wynikających z pandemii, tylko stwarza pozory działania. Zamiast działać dyskutujemy o kolejnych propozycjach i projektach. To rząd powinien wziąć odpowiedzialność za przyspieszenie szczepień. Oczekujemy tego jako partnerzy reprezentowani w Radzie Dialogu Społecznego (RDS) – podkreśla Grzegorz Sikora, dyrektor ds. komunikacji Forum Związków Zawodowych.
Pracodawcy i związki reprezentowane w RDS zaapelowały już wcześniej o wprowadzenie obowiązku szczepień przeciwko COVID-19. Także eksperci mają wątpliwości co do dochodzenia roszczeń cywilnoprawnych od pracowników (jeśli ci ostatni doprowadzą do zakażeń w firmach). – To nieracjonalne i niezgodne z podstawowymi zasadami stosunku pracy, który opiera się na ograniczonej odpowiedzialności pracowniczej i rozszerzonym ryzyku pracodawcy. Pamiętajmy, że pracownik może ponieść odpowiedzialność materialną do pełnej wysokości szkody, jeśli wyrządził ją pracodawcy z winy umyślnej. A przecież w zwykłych okolicznościach nikt umyślnie nie zakazi drugiej osoby – wskazuje dr Maciej Chakowski, partner w kancelarii C&C Chakowski & Ciszek. Prawnicy wskazują też na wiele innych wątpliwości z zakresu prawa pracy, jakie może wywoływać omawiany pomysł (np. czy dla pracowników konieczne będzie ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej). Nie wiadomo też, dlaczego z ewentualnymi roszczeniami mieliby się liczyć tylko niezaszczepieni pracownicy, skoro zachorować i zarażać mogą też ci, którzy przyjęli preparat.
Dyskusja nad tymi pomysłami trwa w momencie, gdy V fala się rozpędza. 53,4 tys. wykrytych przypadków, 14 tys. zajętych łóżek, zmarły 272 osoby – to wczorajszy bilans. Języczkiem u wagi są teraz szpitale i to, ile łóżek będzie zajętych. To bowiem największe niebezpieczeństwo. Szczyt zakażeń rząd przewiduje za dwa tygodnie. – Liczą się teraz hospitalizacje, na razie realizuje się niższa prognoza – napisał wczoraj Norbert Maliszewski, szef Rządowego Centrum Analiz.
To jednak tylko pozornie dobre dane, bo jak podsumowuje Michał Rogalski, który prowadzi analizę przebiegu epidemii, właśnie rozpoczynamy kolejną falę wzrostów szpitalnych. – Niestety po małym spadku liczba hospitalizacji znów zaczęła rosnąć. Z naszych prognoz wynika, że w drugim, trzeci tygodniu lutego, liczba hospitalizacji będzie wynosić ok. 35–40 tys. Chodzi o maksimum zajętych łóżek – mówi DGP dr Franciszek Rakowski. I wskazuje, że ten i przyszły tydzień pokażą, jak Omikron w Polsce przekłada się na ciężki stan i konieczność hospitalizacji. Do szpitali mogą trafiać osoby, u których właśnie teraz wykrywany jest wirus. ©℗