W sobotę posłanki Lewicy kontynuowały swoją wakacyjną trasę po kraju, w trakcie której rozmawiają z Polakami m.in. o prawach kobiet, systemie ochrony zdrowia i edukacji, a także o świeckim państwie.

W trakcie konferencji prasowej w Poznaniu posłanka Joanna Scheuring-Wielgus nawiązała do uchwalonej w minionym tygodniu przez Sejm nowelizacji ustawy medialnej. Jak oceniła, „ustawa lexTVN jest ustawą hańbiącą”.

Posłanka zaznaczyła jednak, że ustawa ta „nie dotyczy tylko i wyłącznie TVN24”. Jak mówiła, "ustawa, która jest wymierzona w tę jedną firmę, to jest taka iskra. Bo teraz Prawo i Sprawiedliwość chce położyć swoją łapę na telewizji amerykańskiej, ale za moment może położyć te swoje łapy na telewizjach, które maja np. tylko kapitał polski”.

Reklama

„Może być tak, że któregoś dnia funkcjonariusze Prawa i Sprawiedliwości zapukają do innych telewizji, ale nie tylko – do tygodników, do gazet, czy do właścicieli portali internetowych. I o tym trzeba mówić głośno, bo rząd Prawa i Sprawiedliwości ma już władzę ustawodawczą, ma już władzę sądowniczą, ma już władzę wykonawczą. Ma połowę władzy, tzw. czwartej władzy – bo wiemy, że ma już władzę w telewizji publicznej, z której zrobił telewizję rządową. A wiemy, że nie pracują tam już dziennikarze, tylko funkcjonariusze Prawa i Sprawiedliwości, którzy na sygnał Jarosława Kaczyńskiego mówią, jaki ma być przekaz danego dnia” – zaznaczyła.

Wskazała, że Prawu i Sprawiedliwości „brakuje właśnie tego, żeby mieć wpływ na to, co się dzieje w telewizjach, w radiach, w gazetach niezależnych od PiS". "Po co im to wszystko? Po to, żeby mieć wpływ na przekaz, który idzie do was, szanowni państwo. Chcą mieć wpływ na każde słowo, na każdą informację, o której się dowiadujecie każdego dnia. I my posłowie i posłanki Lewicy mówimy zdecydowane nie na takie działania. Nie chcemy, żeby Jarosław Kaczyński mieszał Polkom i Polakom w umysłach i mocno się temu sprzeciwiamy” - mówiła.

Posłanka wymieniła na konferencji prasowej także nazwiska trojga poznańskich posłów, którzy głosowali w Sejmie za przyjęciem nowelizacja ustawy medialnej: Szymona Szynkowskiego vel Sęka, Bartłomieja Wróblewskiego i Jadwigi Emilewicz (wszyscy klub PiS). Po odczytaniu każdego z nazwisk zebrani krzyknęli: „hańba”.

Uchwalona w środę przez Sejm nowelizacja ustawy medialnej, którą teraz zajmie się Senat, przewiduje, że koncesję na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych może uzyskać podmiot z siedzibą w państwie członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego (UE plus Norwegia, Islandia i Lichtenstein), pod warunkiem, że nie jest zależny od osoby zagranicznej spoza EOG. W ocenie opozycji i wielu komentatorów jest ona wymierzona w Grupę TVN, której udziałowcem jest amerykański koncern Discovery.

Zdaniem autorów projektu nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji ma na celu uszczelnienie i uściślenie obowiązujących od 2004 roku przepisów, które mówią, że właścicielem telewizji czy radia działającym na podstawie polskich koncesji mogą być podmioty z udziałem zagranicznym, pozaeuropejskim nieprzekraczającym 49 proc.

Na środowym posiedzeniu Sejm przyjął dwie poprawki zgłoszone przez PiS, dzięki którym - w intencji projektodawców - obecnie toczące się procesy koncesyjne nie będą musiały być rozstrzygane, ponieważ jest dany czas na dostosowanie się nadawców do doprecyzowanego prawa.