PiS odgraża się, że ma większość wystarczającą do pozbawienia immunitetu prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Tyle że musi jej szukać poza własnym klubem, bo gowinowcy i opozycja raczej nie poprą wniosku.
Dziś sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych rozpatrzy wniosek prokuratora regionalnego w Białymstoku o wyrażenie zgody przez izbę niższą parlamentu na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Mariana Banasia. Już w środę sprawa może stanąć na posiedzeniu Sejmu.
Jeśli wierzyć zapewnieniom polityków PiS, szansa na zdjęcie immunitetu jest spora. – Od nas wszyscy zagłosują, do tego może dojdą kolejni, tacy jak kukizowcy, poseł niezależny Łukasz Mejza czy część PSL. Nie mamy tylko pewności, jak zachowa się Gowin i jego ludzie – mówi osoba z rządu.
W rozmowie z DGP jeden ze współpracowników Jarosława Gowina stwierdził, że „nie wyobraża sobie zdjęcia immunitetu szefa NIK”, choć zaznaczył, że to tylko jego własna opinia. Ale inny członek Porozumienia mówi jeszcze dosadniej. – Zdecydowana większość, która ochroni Banasia, traktuje to jako wewnętrzną wojnę NIK. Nawet dobrze, że jest taki układ między NIK a PiS, bo dzięki temu szef organu kontrolnego jest faktycznie niezależny i celnie punktuje władzę. Na pewno nie staniemy po stronie PiS w tej sprawie – deklaruje. Z kolei wśród ludowców słyszymy, że co prawda są ze strony PiS próby złamania części działaczy, ale jest mało prawdopodobne, by klub poparł partię rządzącą. Podobnie będzie z Koalicją Obywatelską. – Pytanie raczej, jak zachowają się przedstawiciele Partii Razem, bo oni wydają się niepewni – wskazuje nasz rozmówca z PO.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.