"Zgadzam się, że Donald Tusk mobilizuje również drugą stronę, natomiast to jest tak, że kto bardziej zmobilizuje swoich wyborców, ten wygrywa" – powiedział Budka w czwartek w Tok FM, pytany o mobilizację przeciwników Tuska, jaką może wywołać jego powrót do krajowej polityki.

Nawiązując do decyzji Tuska, by nie uczestniczyć w wyborach prezydenckich z powodu silnego elektoratu negatywnego, Budka zwrócił uwagę na różnicę między wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. "W tych wyborach nie bijemy się o 50 procent plus jeden głos, bo nikt w Polsce nie ma szans samodzielnie mieć takich wyników wyborczych" – powiedział. "Ale żeby wygrać wybory, trzeba być najsilniejszym po stronie opozycji, mieć zdolność do budowy szerszych porozumień. Wydaje mi się, po rozmowach które prowadzę, że również nasi koledzy, koleżanki po stronie opozycyjnej mają wrażenie, że wiara w zwycięstwo jest po stronie całej opozycji" – mówił.

"Satysfakcjonujący będzie taki wynik, gdzie będziemy na pierwszym miejscu. To jest realne, to jest ciężka praca, ale to przede wszystkim jest pokazanie dobrej alternatywy, tego że jest realna szansa na wygranie z obozem zła" – ocenił. "To jest kwestia mobilizacji elektoratu opozycyjnego, doprowadzenia najpierw do tego żeby mieć bardzo mocną drugą pozycję, a potem ścigać się o zwycięstwo" – dodał.

W sobotę Budka zrezygnował z funkcji przewodniczącego PO. Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz ustąpili ze stanowisk wiceprzewodniczących partii. Tusk i Budka zostali wybrani na wiceprzewodniczących i Tusk jako najstarszy wiekiem wiceszef partii od soboty pełni obowiązki przewodniczącego PO.