Posłowie Koalicji Obywatelskiej zorganizowali we wtorek pod siedzibą PLL LOT konferencję po spotkaniu z przedstawicielami związków zawodowych w przedsiębiorstwie, a przez planowanym spotkaniem z prezesem spółki Rafałem Milczarskim.

Joński przypominał, że PLL LOT otrzymało 3 mld zł pomocy w ramach tarczy antykryzysowej, aby "spółka mogła normalnie funkcjonować".

Przypomniał, że według zapewnień szefów spółki, miało nie być zwolnień. Tymczasem - jak mówił - z relacji pracowników i związkowców wynika, że zwolnienia cały czas się odbywają.

"Chcemy zadać pytanie panu prezesowi LOT, dlaczego mimo tak wielkiego wsparcia doświadczeni piloci, doświadczone stewardessy z tak ogromnej firmy, z taką tradycją, są zwalniani" - pytał Joński.

Zaznaczył, że choć rząd zapowiada walkę z umowami "śmieciowymi", tych umów w LOT jest w ostatnim okresie coraz więcej - kiedyś byłą połowa, teraz jest 75 proc.

Joński zwracał też uwagę, że Polska nie skorzystała z unijnego programu darmowych powrotów do domu (zakładającego zwrot 75 proc. kosztów biletów). "Polski rząd kazał płacić Polakom za lot, kiedy obywatele Czech czy Niemiec wracali do domu za darmo" - podkreślał.

Dodał, że KPRM przekazała LOT ponad 300 mln zł bez opinii Prokuratorii Generalnej właśnie na finansowanie tych przelotów, a sprawę tę napiętnował w swoim raporcie NIK. "O to wszystko chcemy zapytać prezesa LOT, bo to jest państwowa spółka i nasze publiczne pieniądze" - powiedział Joński.

Paweł Poncyljusz dodał, że podczas poprzedniego spotkania prezes Rafał Milczarski miał zapewniać, że odejścia będą za porozumieniem stron, a osoby którym niewiele brakuje do emerytury będą mogły dopracować ten czas. "Dziś dowiadujemy się, że ci którzy zaufali słowom prezesa i oświadczyli, że mają krótki okres do emerytury, zostali w pierwszej kolejności zwolnione" - powiedział Poncyljusz. Zaznaczył, że w pierwszej kolejności są zwalniane osoby na etatach, z największym stażem.

"A sprawa śmieciówek w LOT jak w soczewce pokazuje fałszywość PiS. Śmieciówki były problemem, gdy PiS do władzy się zbierał, a w momencie, gdy tę władzę dzierży, śmieciówki nie są już problemem" - dodał.

"Jednym z pierwszych draństw PiS, jakie rozliczymy po wyborach, będzie przypadek pana prezesa Milczarskiego, prezesa, który nie liczy się z pracownikami i gnębi tych, którzy mają odwagę mieć odrębne zdanie od tego, co myśli zarząd" - zapowiadał Poncyljusz.

Ujawnił też, że "nawet CPK płaciło LOT-owi za bilety, a nie wiadomo, czy te przeloty się odbyły". "Jeżeli państwo i podatnicy subwencjonują LOT, to gdzie jest ta efektywność menadżerska pana Milczarskiego i jego współpracowników?" - pytał Poncyljusz. Ocenił, że "draństwo wobec pracowników to rzecz, której nie da się wybaczyć", nie można go też tłumaczyć sytuacją finansową LOT.

Michał Szczerba dodał, że umowa na przekazanie LOT 330 mln zł była przekazana do zaopiniowania Prokuratorii Generalnej dopiero miesiąc po podpisaniu. "NIK mówi wprost, że KPRM nierzetelnie rozliczyła wykonaną usługę na łączną kwotę 330 mln zł" - mówił Szczerba.

"Spółka może otrzymywać 3 mld zł, może otrzymać 330 mln złotych na +Powrót do domu+, a w żaden sposób nie przekłada się to na sytuację pracowniczą" - przekonywał Szczerba.

Przedstawiciele związków zawodowych trzymali na konferencji transparenty, m.in: "Przenieście nas do CPK", "Łamanie RODO i mobbing najwyższym standardem", "18 niepokornych do kolonii karnej decyzją prezesa". Zwracali też uwagę, że w ostatnim okresie doszło w LOT do licznych zwolnień wykwalifikowanych stewardess. "Niestety brały udział w strajku i z tego powodu są dyskryminowane" - mówiła szefowa Związku Personelu Pokładowego i Lotniczego Agnieszka Szelągowska. Dodała, że LOT "z powodów politycznych" ma teraz zatrudniać stewardessy z bazy w Budapeszcie, choć osoby tam pracujące nie płacą w Polsce podatków.

Jednocześnie, jak dodał przedstawiciel Związkowej Alternatywy Piotr Szumlewicz, LOT zatrudnia ludzi na umowy śmieciowe w spółce córce LOT-Crew, która od trzech lat jest wciąż niezarejestrowana. Zaznaczył, że związek żąda dymisji prezesa LOT Rafała Milczarskiego.

Podczas konferencji obecni byli też przedstawiciele innych związków, którzy głośno polemizowali ze słowami uczestników konferencji, popierając władze spółki.