Reklama

"Agresywne działania w sferze cybernetycznej są działaniami wojennymi. Są to działania, które możemy uznawać za rodzaj działań militarnych. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ataki cybernetyczne, które prowadzą do paraliżu lub zakłócenia funkcjonowania infrastruktury krytycznej jakiegoś kraju, a mieliśmy takie przypadki w Stanach Zjednoczonych, jest to nic innego, jak działanie de facto kinetyczne. Krótko mówiąc, jesteśmy w stanie wojny cybernetycznej i nie należy mieć złudzeń, że nie będzie nam to już stale towarzyszyło" - mówi analityk.

"Ataki cybernetyczne oczywiście nie powodują przelewu krwi, ale gigantyczne straty w systemach informatycznych państw. Łączy się to też z działaniami dezinformacyjnymi. Celem może być pokazanie nieszczelności systemu bezpieczeństwa różnych państw poprzez publikowanie wykradzionych dokumentów" - dodaje.

Żochowski zwraca uwagę, że jest to realny i coraz powszechniejszy problem, bo instrumentu tego używają nie tylko takie państwa jak Rosja i Chiny, ale również grupy terrorystyczne i przestępcze.

Pytany, jakie państwo szczególnie często sięga po cyberataki, ekspert stwierdza, że Rosja sygnalizowała wielokrotnie, że posiada bardzo duży potencjał w tej sferze.

"Zaczęło się to w połowie lat 2000. - od pamiętnego wirtualnego ataku na Estonię, który sparaliżował funkcjonowanie sieci komórkowych, i w rezultacie, miał koszmarne konsekwencje dla funkcjonowania państwa. Później to się powtarzało z różną intensywnością, by po agresji na Ukrainę osiągnąć nową jakość w postaci zmasowanego działania" - przypomina analityk OSW.

"Instrumentarium objęło próby wpływania na wybory w USA. Pokazuje to, jak wysoko mierzą Rosjanie oraz, że stale rozwijają potencjał ofensywnych działań w cyberprzestrzeni" - zaznacza znawca funkcjonowania tajnych służb na obszarze postsowieckim.

Pytany o strategię i taktykę działań dezinformacyjnych Żochowski przekonuje, że Rosjanie konsekwentnie przeinaczają fakty, a kiedy widzą konflikt w jakimkolwiek państwie znajdującym się w sferze ich strategicznego zainteresowania, to go podsycają.

"Oni działają w logice operacji specjalnych, które mają przynieść określony efekt polityczny. Czyli powiększenie bałaganu i chaosu. Odbywa się to w ten sposób, że obserwują jak pracuje rynek opinii publicznej, czym się zajmuje w danym kraju, jakie tematy są najbardziej wrażliwe, by następnie popierać nawet obie strony konfliktu. Było to widać przy brexicie, kiedy Rosjanie próbowali włączyć się w narrację zarówno za jak i przeciw" - analizuje.

"Celem strategicznym jest trwałe obniżenie zaufania społecznego do ich władz, destabilizacja sytuacji na części bądź całości terytorium obcego państwa, a także dyskredytacja jego władz w otoczeniu międzynarodowym. Taka aktywność ma w zamierzeniu doprowadzić do obniżenia woli oporu społeczeństwa wobec presji politycznej, gospodarczej i wojskowej ze strony Rosji. Polityczne działania ofensywne realizowane przez rosyjskie służby specjalne są traktowane jako +wojna zastępcza+ i mają charakter systematycznych i długofalowych przedsięwzięć" - puentuje ekspert.