Powodem odwiedzin policji był mail jaki w środę późnym wieczorem odebrała policja i delegatury NIK w całym kraju. Autor wiadomości podpisał się jako Jakub Banaś i pisał, że ma zamiar popełnić samobójstwo. Do treści maila dotarł Onet. Miała ona brzmieć:

"Wysadzę dom, zniszczę wszelkie dowody, już nigdy go nie przeszukacie. Już nigdy nie będziecie szantażować mnie, ani mojego ojca" - pisał w nim autor podający się za Jakuba Banasia. W kwietniu CBA przeszukało dom syna szefa NIK w związku z prowadzoną przez prokuraturę głośną sprawą dotyczącą krakowskiej kamienicy Mariana Banasia, w której wynajmowane były pokoje na godziny.

Syn prezesa NIK stanowczo zaprzecza, by to on był nadawcą maila. "Nie wysyłałem przedmiotowego e-maila, nigdy nie używałem takiej skrzynki pocztowej" - pisze w przesłanym Onetowi oświadczeniu.

Reklama

"Zdecydowanie nie zamierzam też dawać satysfakcji tym, którym przeszkadza moja działalność społecznego doradcy prezesa NIK. Decyzję o dniu i sposobie śmierci pozostawiam Opatrzności" - pisze Jakub Banaś.

Rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń powiedział w rozmowie z Onetem, że policjanci w czwartek rano rozmawiali z "członkiem rodziny" Mariana Banasia, ale nie wchodzili do domu.

W czwartek, 13 maja o godz. 10 odbędzie się konferencja prasowa prezesa NIK Mariana Banasia, podczas której zaprezentowane zostaną ustalenia kontroli NIK dot. działań wybranych podmiotów w związku z przygotowaniem wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych na dzień 10 maja 2020 r. z wykorzystaniem głosowania korespondencyjnego.