Portal tvn24.pl napisał w środę, że trzech synów byłej wicepremier Jadwigi Emilewicz wzięło udział w zgrupowaniu narciarskim jak zawodowi sportowcy, choć nie mieli licencji, które do tego uprawniają. Jak pisze portal, licencje pojawiły się w wykazie Polskiego Związku Narciarskiego dopiero po tym, gdy dziennikarze tvn24.pl zadali o nie pytania. Do grupy osób uprawnionych do korzystania ze stoku została dopisana też sama była wicepremier.

"Jeżeli tak było, jak jest to przedstawiane, to ja to potępiam" - powiedział dziennikarzom szef klubu senackiego PiS Marek Martynowski, pytany o przypadek byłej wicepremier. "Jeżeli coś mówimy, że powinniśmy jako obywatele raczej w tym czasie siedzieć w domu, to nie powinno się takich rzeczy robić" - dodał.

Sama Emilewicz zapewniła w wydanym oświadczeniu, że w żaden sposób nie naruszyła rządowych wytycznych i rozporządzenia o zamknięciu stoków, a jej synowie trenują narciarstwo alpejskie, posiadają licencje narciarskie i przebywali w Suchem na szkoleniu przygotowującym do zawodów.