W podwarszawskim Chotomowie, tuż obok przystanku kolejowego powstał… Chciałoby się napisać: parking. Ale to wprowadzałoby w błąd czytelników tak, jak cała historia wprowadza w błąd kierowców. Dla tych drugich ten absurd kończy się to mandatem.
Historię parkingu, który nie jest parkingiem, relacjonuje „Gazeta Stołeczna”. Z poru sprawa jest oczywista: duży, wybetonowany plac w pobliżu przystanku kolejowego, wyznaczone dojazdy i miejsca parkingowe, a do tego wiata na rowery i mały pawilon sanitarny. I właśnie o te dwa ostatnie elementy sprawa się rozbiła.
Parking-nie parking powstał w 2003 roku. Gmina Jabłonna dostała nawet na jego budowę 4 miliony złotych dotacji z UE. Problemy zaczęły się na ostatniej prostej – niemal gotową do otwarcia inwestycje skontrolował Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. I uznał, że pawilon oraz wiata to samowola budowlana. Gmina miała bowiem pozwolenie na obiekt drogowy, a powstało centrum przesiadkowe, więc nie dostała pozwolenia na użytkowanie obiektu. I stąd właśnie mandaty oraz znaki zakazu… parkowania na parkigu.
Parking przeszedł przez wszystkie instancje
Wójt Jabłonnej, w rozmowie ze „Stołeczną” przekonuje, że elementy, które nie podobały się PINB, powstały w oparciu o osobne pozwolenia, w dodatku miały zostać odebrane i dopuszczone do użytkowania.
Samorząd odwołał się więc od decyzji PINB do inspektora wojewódzkiego, który jednak podtrzymał decyzję. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który także odrzucił skargę gminy. Ta z kolei odwołała się do Naczelnego Sadu Administracyjnego, ale i tu poniosła porażkę, choć wójt Jarosław Chodorski przekonuje, że z ustnego uzasadnienia wynikało, że inwestycja nie jest samowolą. W tej chwili czeka na pisemne uzasadnienie, ale już teraz wiadomo, że PINB będzie musiał wrócić do sprawy.
– Liczę, że w końcu wygra zdrowy rozsądek. Najwyższy czas, żeby ta ważna inwestycja zaczęła służyć ludziom – mówi „Stołecznej” i dodaje, że nie ma mowy o rozbiórce parkingu. – Nie dopuścimy do tego, by jakikolwiek element wybudowanej przez nas inwestycji został rozebrany. Jeśli działania PINB doprowadzą do tego, że będziemy musieli oddać dotację unijną, będziemy domagać się odszkodowania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu