Podczas czwartkowych spotkań z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych Karol Nawrocki przyjął w Pałacu Prezydenckim m.in. przedstawicieli PSL. Jednym z tematów rozmowy była, ważna dla ludowców, ustawa o aktywnym rolniku. Nowe przepisy mają powiązać prawo do dopłat z realnym prowadzeniem działalności rolniczej, a nie z samym posiadaniem ziemi. Aktywny rolnik to de facto próba odejścia od zasady „masz ziemię - dostajesz dopłaty” na rzecz reguły „prowadzisz produkcję - dostajesz wsparcie”.
Mieszane odczucia PSL po rozmowie z prezydentem
Ze spotkania w pałacu ludowcy wyszli z ostrożnym optymizmem. Prezydent co prawda nie złożył żadnej deklaracji, ale jak mówi DGP wiceprzewodnicząca klubu PSL Magdalena Sroka, nie powiedział też „nie”. - Odniosłam wrażenie, że był otwarty na nasze argumenty i przychylnie odniósł się do proponowanych przez nas rozwiązań – wyjaśnia.
Z większą rezerwą na sprawę patrzy szef sejmowej komisji rolnictwa Mirosław Maliszewski. Po rozmowie z prezydentem szanse na uzyskanie podpisu pod ustawą ocenia na 40 proc. – Ta ustawa ma dwa aspekty. Pierwszy, gospodarczy, w naszej argumentacji, jest trudny do podważenia - pieniądze powinny trafiać do tych, którzy faktycznie produkują, bo taki jest cel wspólnej polityki rolnej UE. Drugi, polityczny - choć prezydent go nie artykułował - sprowadza się natomiast do obaw PiS, że ustawa może uderzyć w ich elektorat. W mojej ocenie nie ma to odzwierciedlenia w faktach. Jeśli u prezydenta przeważą względy polityczne, zawetuje ustawę, jeśli merytoryczne – to ją podpisze – mówi.
Aktywny rolnik - założenia ustawy
Ustawa wprowadza definicję rolnika aktywnego zawodowo. Za takiego automatycznie uznani zostaną m.in. rolnicy posiadający zwierzęta lub korzystający z wybranych form płatności i wsparcia, w tym instrumentów inwestycyjnych. Pozostali będą musieli wykazać faktyczne prowadzenie działalności rolniczej, dokumentując ponoszenie minimalnych kosztów produkcji albo uzyskiwanie przychodów ze sprzedaży produktów rolnych. Szczegółowe progi i katalog wymaganych dokumentów nie znalazły się w ustawie, ale mają zostać określone w rozporządzeniu ministra rolnictwa. Według szacunków Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa obowiązek wykazania aktywności obejmie 5 proc. beneficjentów dopłat, czyli około 60 tys. z blisko 1,2 mln składających wnioski.
W 2026 r. najmniejsze gospodarstwa - do 5 ha - nie będą musiały udowadniać aktywności, jeśli w 2025 r. ich dopłaty nie przekroczyły 1125 euro. Poprawkę do tego zapisu zgłosiło w Senacie PiS. Chodziło o podniesienie progu automatycznego uznania za rolnika aktywnego zawodowo z 1125 do 2250 euro, co objęłoby gospodarstwa o powierzchni do ok. 10 ha. Ostatecznie poprawka została odrzucona zarówno w komisji, jak i w Senacie.
Dopłaty tylko dla aktywnych? Argumenty zwolenników ustawy
Zwolennicy regulacji podkreślają, że ustawa nie zwiększa unijnych dopłat, lecz zmienia sposób ich podziału. Ograniczenie dzierżawy „na czarno” i wyeliminowanie nieaktywnych beneficjentów ma sprawić, że ta sama pula środków będzie dzielona między mniejszą liczbę rolników, co w praktyce oznacza większe wsparcie dla tych faktycznie produkujących. To postulat od lat zgłaszany przez organizacje rolnicze i większe, towarowe gospodarstwa.
Rząd i ARiMR podkreślają, że skala realnych obciążeń będzie niewielka - zdecydowana większość rolników nie będzie musiała podejmować żadnych dodatkowych działań, a obowiązek dokumentowania aktywności obejmie jedynie mniejszość beneficjentów.
Obawy krytyków: uznaniowość, biurokracja i próg 5 ha
Krytycy wskazują natomiast na ryzyko uznaniowości. Kluczowe elementy systemu mają zostać określone w rozporządzeniu, a to budzi obawy o zmienność reguł i interpretacje zależne od administracji. Podnoszony jest także argument dodatkowej biurokracji, nawet jeśli dotknie ona ograniczoną grupę rolników - w tym ryzyka kontroli i zakwestionowania aktywności w przypadku produkcji nieregularnej lub sezonowej. Spory budzi również próg 5 ha, uznawany przez część środowisk za zbyt niski, bo gospodarstwa o powierzchni 6–10 ha często funkcjonują podobnie jak mniejsze, a zostaną objęte dodatkowymi obowiązkami. Opozycja zwraca też uwagę na potencjalne konsekwencje społeczne nowych regulacji, choć rząd zapewnia, że ustawa nie wpływa na system KRUS.
Ostateczna decyzja prezydenta będzie więc miała znaczenie wykraczające poza samą ustawę. Dla Karola Nawrockiego to pierwszy poważny test w relacjach z PSL, ale też sygnał, na ile jest gotów dystansować się od narracji PiS w sprawach dotyczących wsi. Podpis oznaczałby akceptację kierunku reformy systemu dopłat; weto - postawienie na polityczną ostrożność wobec części elektoratu.