Wojna polsko-polska przeniesiona poziom wyżej. Na forum europejskie

Wojna polsko-polska przeniesiona poziom wyżej. Na forum europejskie
DGP
20 stycznia 2016

Niezależnie od tego, jak bardzo rząd, Pałac Prezydencki i PiS będą zaklinały rzeczywistość, wczorajsza debata w Parlamencie Europejskim, wcześniejsze objęcie Polski tzw. mechanizmem ochrony praworządności i seria nieprzychylnych Polsce wypowiedzi eurokratów – szkodzą państwu.

Kliknij, aby zobaczyć galerię.

2434327-batalia-wegry-unia-3.jpg
Załóżmy następujący scenariusz. Polska premier lub polski minister ds. energetyki jadą do Brukseli, by przekonywać Komisję do legalności pomocy państwa dla kopalń. To, czy takie działanie zostanie uznane za zgodne z prawem unijnym, czy też nie, zależy od arbitralnej decyzji komisarzy, szefa KE i jego pierwszego zastępcy, którym jest Frans Timmermans. Ten sam, którego Beata Szydło oskarżyła o stronniczość, bo przyjął od Bronisława Komorowskiego odznaczenie. Po tych słowach Timmermans zapewne i tak będzie miło rozmawiał z Beatą Szydło. Jestem pewien, że będzie się uśmiechał i wypowiadał okrągłe zdania o tym, jak ważnym partnerem dla Komisji jest jej rząd. Taka jest logika – znienawidzonej przez PiS – unijnej poprawności politycznej. Tego specyficznego kodu, który można lubić lub nie, ale należy go właściwie interpretować.
2434311-batalia-wegry-unia-2.jpg
Mimo tej miłej atmosfery trudno oczekiwać, by w momencie decyzji komisarz nie uwzględnił wcześniejszych połajanek pod swoim adresem. To polityk, a nie mędrzec. Tak jak Szydło. Komisja, w której pracuje, jest ciałem wybitnie politycznym, a nie gronem eksperckim. Afekt funkcjonuje w niej na równi z analizą prawną.
2434279-batalia-wegry-unia-1.jpg
Weźmy kolejny przykład. Od kilku tygodni Kancelaria Prezydenta organizowała wizytę w Brukseli. Andrzej Duda jechał do kwatery głównej NATO, by rozmawiać o szczycie warszawskim. I do Rady Europejskiej, by potwierdzić kluczową rolę Polski w UE. Zamiast wyjaśniania celów polskiej ofensywy dyplomatycznej (skądinąd ciekawej i rokującej nadzieje na sukces) słuchał, jak sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg odpowiadał na absurdalne pytanie o to, czy aby szczyt NATO na pewno odbędzie się w Warszawie. Czy stan demokracji w Polsce nie wymusi przeniesienia go do innego miasta? Z tego punktu widzenia stracone było również spotkanie z Donaldem Tuskiem, które koncentrowało się na namawianiu do przejścia na jasną stronę mocy.
2434247-ping-pong-polska-ue-3.jpg
Nie inaczej było w Parlamencie Europejskim. Lepiej, gdybyśmy mogli wysłuchać debaty o Nord Stream 2. Zamiast tego tłumaczyliśmy, czy przypadkiem Jarosław Kaczyński nie wychodzi naprzeciw Władimirowi Putinowi. Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w rozmowie z Grzegorzem Osieckim opublikowanej w DGP tłumaczył niedawno, że wpadliśmy w rozgrywkę dążących do poszerzenia swoich uprawnień instytucji unijnych. Stąd gwar wokół Polski, którym nie ma się co przejmować.
2434215-ping-pong-polska-ue-2.jpg
Nawet jeśli tak jest, jego zadaniem było zapobieżenie takiej sytuacji. Szef MSZ powinien dbać o to, by Polska nie była kozłem w buzkaszi. W tej grze nie ma żadnych zasad, ale tylko pozornie jest ona prymitywna. Oprócz brutalności i siły liczą się sprawność, spryt oraz odpowiednio szkolone konie.
2434183-ping-pong-polska-ue-1.jpg
Szef dyplomacji – znawca kultury perskiej – ma tylko jedną cechę jeźdźca čapandazi. Jest brutalny. Reszty mu brakuje. Nawet „szkolonych koni”, czego dowiódł, dymisjonując szefa polskiego przedstawicielstwa przy UE Marka Prawdę. Zarówno minister spraw zagranicznych, jak i szefowa rządu zamiast skuteczności serwują Polakom sytuację z kawału o zagajniku, w którym zając pyta nieporadnego niedźwiedzia o to, czy dostał lanie w lesie. Ten, nieco zdezorientowany, odpowiada: „Eeeeeee. Jaki tam las. Parę drzew”.
Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.