Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że Komorowski nie nadaje się na marszałka Sejmu. Bóg nie obdarzył Bronisława Komorowskiego cechami, które są potrzebne, aby wypełniać dobrze funkcję marszałka Sejmu - mówił polityk PiS.
W jego ocenie, polityk PO jako marszałek Sejmu, toleruje m.in. brutalizację języka i praktyki, jakie stosuje "nie mają charakteru neutralnego (...)".
"Mentorsko-rezonerska tendencja (marszałka) jest politycznie ukierunkowana jednostronnie, przeciwko prawom opozycji, przeciwko możliwości wypowiadania się" - ocenił prezes PiS, zarzucając jednocześnie nieprzestrzeganie zwyczajów sejmowych.
Prezes PiS mówił także, że nie wie, dlaczego Komorowski "jest tak serdecznie związany z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi", dlaczego "ich bronił", i dlaczego "bodajże jako jedyny poseł PO głosował przeciwko ich rozwiązaniu". "I dlaczego teraz znajduje się w sytuacji, której nie chcę nazwać procesową, ale ma ona elementy procesowe, i które są - powiedzmy sobie, najłagodniej mówiąc - trudne do wyjaśnienia" - dodał J. Kaczyński.
Zarzucił również Komorowskiemu bałagan w pracach legislacyjnych Sejmu, który - jak powiedział - wynika często ze zbytniego pośpiechu i doraźnie rozumianego interesu politycznego.
PiS jest partią niezwykle konsekwentną i konsekwentnie mnie zwalcza - bronił się marszałek Sejmu. W jego opinii, insynuacje dotyczące WSI i powiązań z Rosją to "potwarz i podłość". "Pan zna moje życie, pan zna moje poglądy" - zwrócił się do J. Kaczyńskiego.
Zdaniem Komorowskiego, nie może być dobry marszałek pobłażliwy i wyrażający zrozumienie "dla ludzi, którzy chcą anarchizować życie parlamentu". "Parlament to serce demokracji" - podkreślił.
Na wypowiedź Komorowskiego zareagował prezes PiS, który zabrał głos zaraz po marszałku. "Ten poziom grubiaństwa i zwykłego chamstwa, który mamy nieustannie na tej sali i w innych miejscach publicznych jest czymś niebywałym" - stwierdził prezes PiS, dodając, że to Komorowski "jest jednym z patronów tego typu działań".
Wystąpienie J. Kaczyńskiego cały czas komentował z sali wicemarszałek Stefan Niesiołowski. W pewnym momencie prezes PiS powiedział: "Mogę tu przynieść pewną książkę i troszkę ją poczytamy publicznie. Będzie pan bardzo czerwony".
"Bo sypać w pierwszym przesłuchaniu w tak haniebny sposób to naprawdę fatalna sprawa" - dodał prezes PiS. Jak tłumaczył później dziennikarzom "rzecz zna od wielu lat". "Jeśli ktoś robi z siebie nieustannie bohatera, a bohaterem nie był i prowadził działalność bez rozumienia i konsekwencji, a gdy przyszły konsekwencje zachował się tak jak się zachował powinien być w końcu publicznie zdemaskowany" - podkreślił.
Przeciwne wnioskowi PiS są wszystkie pozostałe kluby.
W ocenie wicemarszałka Sejmu Stefan Niesiołowski (PO) ocenił uzasadnienie wniosku PiS o odwołanie Komorowskiego jako "miałkie, nieuczciwe i niesprawiedliwe". W jego opinii Komorowski jest "przesadnie dobry". Chcemy marszałka, który stoi na straży rozmowy w Sejmie, strażnika praw wszystkich posłów. Nasz głos jest głosem desperacji, że to się nie udało - mówił z kolei Paweł Kowal (PiS).
Według Wacława Martyniuka (Lewica), odwołanie Komorowskiego niczego to poprawi, ale jedynie wprowadzi zamęt i dlatego jest "decydowanie niepotrzebne".
"Jeżeli dziś te wszystkie ostre słowa, które państwo do siebie mówiliście, ustawilibyśmy w jakiejś hierarchii ważności, to marszałek Komorowski byłby gołębiem pokoju - przy tych jego słowach, których użył" - mówił z kolei szef klubu PSL Stanisław Żelichowski.
Posłowie będą głosować nad wnioskiem PiS w piątek.