Młodzi prawnicy stanęli w pierwszym szeregu frontu walki o ochronę konserwatywnej moralności polskiego prawodawstwa.
Początek roku. Konferencja naukowa na wydziale prawa jednej z największych polskich uczelni. Średniej wielkości aula pełna gości i słuchaczy. – Konferencja była niezwykle merytoryczna. Wygłaszano referaty, dyskutowano. Nie było jakichkolwiek odniesień politycznych. Aktywnie uczestniczył w niej jeden z dziekanów – relacjonuje jedna z ekspertek obecnych wówczas w auli. Organizatorami konferencji byli: wydział prawa tejże uczelni oraz Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Kilka miesięcy po tej konferencji owa ekspertka przyznała mi, iż z wielkim zdziwieniem przyjęła informację, że to właśnie instytut stoi za projektem ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne.
Początki formowania się Ordo Iuris to rok 2011, kiedy to Sejm odrzucił inicjatywę obywatelską dotyczącą ochrony życia ludzkiego już od zarodka. W 2012 r. grupa konserwatywnych prawników utworzyła Centrum Prawne Ordo Iuris, które rok później stało się Instytutem. Ale walka z aborcją to niejedyny front, na jakim działa ta instytucja. Instytut do tej pory m.in. sprzeciwiał się ratyfikowaniu przez Polskę tzw. konwencji przemocowej Rady Europy czy walczył z refundacją in vitro. Na celowniku OI znalazł się też Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich – członkowie instytutu żądają jego dymisji, argumentując, że jest lobbystą ruchu LGBT. Sam instytut określa się mianem jednego z „najbardziej opiniotwórczych think tanków w kraju, który cieszy się prestiżem zarówno w Polsce, jak i za granicą”.