Dosyć szczególną sytuację ma tutaj prywatny polski przemysł obronny. Jest znacznie mniejszy od państwowego potentata – Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Ale ma unikalne na polskim rynku kompetencje i to on w dużej mierze tworzy produkty, które znajdują uznanie u kontrahentów za granicą.
To wydawało się jednak do niedawna nie mieć większego znaczenia, ponieważ Ministerstwo Obrony Narodowej dosyć jasno zasygnalizowało, że na zamówienia związane z zakupami dla Wojska Polskiego liczyć może przede wszystkim Polska Grupa Zbrojeniowa, która zresztą – jak dobrze wiemy – formalnie podlega ministrowi obrony. W specyfikacjach przetargowych pojawiły się więc zapisy, które de facto oznaczały, że wygrać może tylko podmiot kontrolowany przez państwo.