W ten sposób w obszernym wywiadzie Havel skomentował niedawne wypowiedzi francuskiego prezydenta, który opowiedział się za wstrzymaniem realizacji budowy w Europie amerykańskiej tarczy antyrakietowej, nie konsultując tego wcześniej z zainteresowanymi krajami.
Były czeski prezydent zauważył, że sam Sarkozy "zrobił krok wstecz swymi niefortunnymi deklaracjami z Nicei" (na zakończenie szczytu UE-Rosja). Następnie Havel dodał, mówiąc o prezydencie Francji: "Przypomniał mi Edouarda Daladiera, francuskiego premiera, który podpisał porozumienie w Monachium w 1938 roku".
Havel przywołał umowę z Niemcami, na mocy której Włochy, Francja i Wielka Brytania zgodziły się na aneksję przez Hitlera części terytorium Czechosłowacji (Kraju Sudeckiego).
"W sprawie tarczy, która ma naturę wyłącznie obronną, Republika Czeska podjęła zobowiązania w wymiarze dwustronnym, trójstronnym i multilateralnym. Wycofanie się nie byłoby właściwe" - oświadczył Vaclav Havel.
Jego zdaniem Czechy, przejmujące wkrótce przewodnictwo w Unii Europejskiej, będą potrafiły spełnić swą rolę, choć - jak stwierdził - "oczywiście po hiperaktywności Sarkozy'ego byłoby to trudne dla każdego".
Havel wyraził zaniepokojenie "degeneracją" życia politycznego w Rosji, czego przejawem według niego jest "dławienie wszelkiej formy opozycji" oraz "niezdrowe powiązania między autorytarną władzą i mafiami ekonomicznymi". To dobrze, zauważył, że dochodzi do spotkań premiera Silvio Berlusconiego z Władimirem Putinem, bo "między przyjaciółmi mówi się otwarcie o ważnych sprawach".
"Zakładam, że Berlusconi rozmawiał z Putinem o 150 dziennikarzach, zabitych w Rosji, o systematycznym łamaniu praw człowieka, o skandalicznym pomyśle instalacji pocisków w Kaliningradzie" - powiedział Vaclav Havel.
Podkreślił, że nie można dać się "zastraszyć" przez Rosję.
Mówiąc zaś o oczekiwaniach wobec prezydentury Baracka Obamy wyraził nadzieję, że jego hasło wyborcze "Yes, we can" nie zamieni się w sformułowanie: "No, we couldn't".