Gdyby wybory parlamentarne odbywały się na początku listopada, na PO zagłosowałoby 34 proc. ankietowanych deklarujących chęć udziału w wyborach (6 pkt. proc. mniej niż w październiku), na PiS - 18 proc. (2 proc. mniej) - wynika z sondażu CBOS.

Według CBOS, udział w wyborach deklaruje 56 proc. respondentów - dokładnie tyle samo, co przed miesiącem. Od lipca poziom deklaracji uczestnictwa w wyborach utrzymuje się na tym samym poziomie.

Jednoznaczną niechęć do uczestniczenia w procedurach demokratycznych zadeklarowało natomiast 26 proc. badanych, o 2 punkty procentowe mniej niż w październiku.

W parlamencie - oprócz PO i PiS - znalazłoby się także PSL i SLD

Chęć głosowania na każdą z tych partii zapowiedziało 7 proc. badanych. W stosunku do notowań z poprzedniego miesiąca obie te partie zyskały po 1 punkcie proc. - wynika z ankiety CBOS.

LPR i Partia Kobiet są popierane obecnie przez 2 proc. ankietowanych

Pozostałe ugrupowania - KPEiR, SdPl, Partia Demokratyczna, Prawica Rzeczypospolitej, Samoobrona i UPR - w listopadzie tylko zaznaczyły swoją obecność na scenie politycznej uzyskując po 1 proc. głosów.

W porównaniu do poprzedniego miesiąca najwyraźniej wzrósł (o 4 punkty proc.) odsetek zdeklarowanych uczestników wyborów nie wiedzących na kogo głosować; wynosi on obecnie 23 proc.

CBOS zwraca uwagę, że "w ciągu roku liczba potencjalnych wyborców nie mających sprecyzowanych sympatii politycznych wzrosła o 14 punktów procentowych i obecnie jest najwyższa od wyborów".

Z drugiej strony - zauważa CBOS - "na naszej scenie politycznej wciąż utrzymuje się dwubiegunowy układ sił (PO i PiS - PAP) - poza nim nie ma na tyle wiarygodnego podmiotu politycznego, by mógł przejąć głosy rosnącego odsetka niezadowolonych z rządzącej partii, ale jednocześnie nie akceptujących jej adwersarzy".

Sondaż przeprowadzono w dniach 6-12 listopada na 1050-osobowej reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.