Prezydent Plewnelijew sprzeciwił się drastycznym ograniczeniom możliwości głosowania obywateli bułgarskich za granicą. Ordynację przyjęto pod naciskiem Frontu Patriotycznego, nacjonalistycznie nastawionego koalicyjnego partnera GERB-u. Przeforsował on tekst, zgodnie z którym za granicami kraju będzie można głosować wyłącznie w ambasadach i konsulatach. Z drugiej strony nowa ordynacja wprowadziła obowiązek powszechnego głosowania dla wszystkich obywateli.

Celem Frontu, o czym jego liderzy mówią otwarcie, jest ograniczenie możliwości głosowania przez bułgarskich Turków o podwójnym obywatelstwie żyjących w Turcji. W tym kraju na partię tureckiej mniejszości DPS (Ruch na rzecz Praw i Swobód) w ostatnich latach głosuje w bułgarskich wyborach ponad 130 tys. osób. W Turcji ostatnio było ponad 100 lokali wyborczych. „Otwarcie setki lokali w Turcji umożliwia ogromnie fałszerstwa, mające bezpośredni wpływ na kształt parlamentu” – twierdzi Front.

Nowe przepisy dotkną jednak w jeszcze większym stopniu kraje zachodnioeuropejskie i USA, gdzie mieszka ogromna rzesza bułgarskich emigrantów. W ich środowisku natychmiast zaczęły się protesty - przed ambasadami bułgarskimi w Londynie, Berlinie, Paryżu odbyły się demonstracje, wysłano petycje do prezydenta i parlamentu z apelem o zniesienie kontrowersyjnych zapisów ordynacji. Demonstracje odbyły się również w kraju.

Emigranci, których liczbę szacuje się na 1,5–2 mln i których ogromna część opuściła kraj w ostatnich 10-20 latach, przypomnieli m.in., że są największym inwestorem zagranicznym – rocznie wysyłają do kraju ok. 3 mln euro.

Uzasadniając swoje weto, prezydent podkreśla, że ordynacja wyborcza powinna gwarantować równe traktowanie wszystkich obywateli bułgarskich i nie może ograniczać prawa do głosowania tym, którzy przebywają za granicą. Zdaniem prezydenta takie traktowanie jest sprzeczne z konstytucją.

Natychmiast po ogłoszeniu decyzji prezydenta liderzy Frontu Patriotycznego zagrozili, że opuszczą rządzącą koalicję. „Decyzja prezydenta Plewnelijewa jest nieodpowiedzialna, nie do przyjęcia i jest zbieżna z celami prezydenta (Turcji Recepa Tayyipa) Erdogana i tureckimi roszczeniami wobec Bułgarii. W razie utrzymania weta nie widzimy sensu pozostawania w koalicji” – stwierdza w oświadczeniu Front.

W obliczu protestów przeciwko nowej ordynacji premier Borysow kilkakrotnie podkreślał, że nie zgadza się z ograniczeniami dla mieszkających w USA i Europie Zachodniej Bułgarów, lecz nie chce ryzykować wyjścia Frontu Patriotycznego z koalicji i doprowadzenia tym samym do kryzysu rządowego i przedterminowych wyborów.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)