Sikorski uczestniczył dziś w nieformalnym spotkaniu unijnych szefów dyplomacji w Marsylii. Po rozmowach, pytany o to, kto będzie reprezentował Polskę na najbliższym nadzwyczajnym szczycie w Brukseli, odpowiedział: "Pojedzie, zgodnie ze swoim postulatem, pan prezydent".
"O ile wiem, delegacja będzie czysto prezydencka" - zaznaczył minister. Dodał, że "kancelaria prezydencka przed ostatnim szczytem w Brukseli prosiła rząd o instrukcje, tak aby pan prezydent mógł robić, to co nakazuje konstytucja, czyli reprezentować rząd, który prowadzi politykę zagraniczną i wewnętrzną naszego kraju".
"Pan prezydent może mieć prywatne poglądy na różne kwestie"
"Na jutrzejszej Radzie Ministrów zostanie podjęta decyzja o reprezentowaniu Rady Ministrów przez pana prezydenta" - poinformował minister Sikorski.
Na pytanie, czy prezydent Lech Kaczyński poprze na szczycie proponowane przez premiera Donalda Tuska przyjęcie przez Polskę euro do 2012 roku, Sikorski odparł: "Pan prezydent może mieć prywatne poglądy na różne kwestie, ale jeśli chodzi o udział w szczytach Unii Europejskiej, to spodziewamy się, że będzie reprezentował stanowisko rządu".
"Mapy drogowa" i Traktat Lizboński w stanowisku rządu na szczyt
"Mapa drogowa" dojścia Polski do strefy euro oraz apel o jak najszybszą ratyfikację Traktatu Lizbońskiego znajdą się w stanowisku polskiego rządu na unijny szczyt, które ma zostać przyjęte jutro przez Radę Ministrów.
Poinformował o tym rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
Jak dodał, jutro na posiedzeniu rządu zostanie przedstawiona - przygotowana przez resort spraw zagranicznych - instrukcja na nieformalny nadzwyczajny szczyt UE w Brukseli, który odbędzie się w piątek.
Paszkowski poinformował, że stanowisko będzie zawierało przyjętą przez rząd w ubiegłym tygodniu mapę drogową wejścia Polski do strefy euro jako "nasz wkład w stabilizację" sytuacji w związku z kryzysem światowym. Rząd chce, by Polska stała się członkiem strefy euro od stycznia 2012 roku.
Drugim elementem stanowiska będzie - według rzecznika MSZ - sprawa Traktatu Lizbońskiego. Polska - zapowiedział Paszkowski - ma zaapelować do wszystkich krajów UE o najszybszą ratyfikację Traktatu z Lizbony.
Poza Irlandią Traktatu z Lizbony nie ratyfikowały jeszcze Szwecja i Czechy, natomiast w Polsce i Niemczech brakuje podpisów prezydentów, by zakończyć proces ratyfikacji.
Jeszcze w październiku prezydent Lech Kaczyński pytany, czy podpisze Traktat odpowiedział, że zrobi to, "jak przyjdzie na to czas". Wyjaśnił, że stanie się to, gdy Traktatowi tak powiedzą Irlandczycy.