W swym komentarzu Gawroński zauważa jednocześnie, że "starając się doprowadzić Białoruś do Zachodu, Unia Europejska musi uważać, by nie sprowokować i tak już przewrażliwionej Rosji".
W tekście zatytułowanym "Odwilż idzie z Zachodu" Gawroński - odnosząc się do wrześniowych wyborów parlamentarnych na Białorusi - podkreślił: "Kiedy urzędujący prezydent otrzymuje wszystkie miejsca w parlamencie, możemy wydedukować, że coś jest nie tak; nawet Robert Mugabe w Zimbabwe nie zdołał tak pójść na całość, jak Alaksandr Łukaszenka w zeszłym miesiącu".
"Ostatnie wybory parlamentarne umocniły na Zachodzie wizerunek Białorusi jako swoistej bananowej republiki" - uważa Gawroński.
Pisząc o autorytarnych rządach w Mińsku, braku wolności politycznej, prześladowaniu dysydentów i łamaniu praw człowieka Gawroński twierdzi, że "ostatnia decyzja Łukaszenki o uwolnieniu niektórych więźniów politycznych stanowi (...) dla UE wyzwanie i okazję, by odłączyć Białoruś od Moskwy i poprowadzić ją ku Zachodowi".
Eurodeputowany przestrzega, że Unia musi przy tym stawić czoło trudnościom, jakim jest stanowisko Rosji, zwłaszcza "biorąc pod uwagę napięcia między Moskwą a Gruzją".
"Łukaszenka może być szczery w swym otwarciu na UE, a jeśli taki jest to Bruksela musi odpowiedzieć ostrożnym poparciem" - ocenił Gawroński. Według niego "możliwe jest także to, że białoruski dyktator gra partię szachów starając się przestraszyć Kreml, by uzyskać więcej uwagi i pomocy ekonomicznej".
"Dla wielu z nas, eurodeputowanych, izolacja obywateli białoruskich jest jeszcze jednym powodem, aby przyjść im z pomocą"
"Kwestia stosunków Unii Europejskiej z Białorusią stworzyła nowym członkom UE, które niegdyś były pod sowiecką dominacją, zwłaszcza Polsce i Litwie, okazję do inspirowania i kierowania negocjacjami politycznymi. To zaś można uznać za niemal żart z Moskwy, okazję do podstawienia nogi Rosji pozostając po bezpiecznej stronie granicy" - napisał Gawroński.
"Dla wielu z nas, eurodeputowanych, izolacja obywateli białoruskich jest jeszcze jednym powodem, aby przyjść im z pomocą: ludzie z Mińska to brakujące ogniwo zjednoczonej rodziny europejskiej" - przypomniał Gawroński.
I dodał: "Naturalnie do przemian potrzebne są działania polityczne na wysokim szczeblu, ale nasza uwaga powinna jednak skupiać się nadal na ludziach i społeczeństwie białoruskim".
"Historia ukazała znaczenie europejskiej solidarności i jej siłę przemian. Nawet w najmroczniejszych dniach totalitarnego komunizmu narody, które żyły po jednej i po drugiej stronie żelaznej kurtyny nie przestawały wierzyć w europejską przyszłość. Lekcja ta jest aktualna i dzisiaj: obywatele białoruscy pragną mieć miejsce w nowej Europie" - podkreślił włoski polityk i dziennikarz.
"Białorusini chcą wiedzieć, że niepokoimy się o nich i że ich nie zapomnieliśmy" - napisał Gawroński.