Zmarł Czesław Kiszczak, polityk i wojskowy, były szef MSW w czasach PRL, skazany za wprowadzenie stanu wojennego. Miał 90 lat.
Reklama

Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej powiedział IAR, że Czesław Kiszczak był postacią jednoznacznie negatywną. Paweł Ukielski przypomniał, że w wolnej Polsce byłego szefa MSW udało się skazać tylko w jednej sprawie - za członkostwo w związku przestępczym o charakterze zbrojnym podczas stanu wojennego. Wiceprezes IPN zwrócił uwagę, że Kiszczak był jednym z nielicznych komunistycznych dygnitarzy, prawomocnie skazanych za działalność w PRL.

- Niestety, nie udało się doprowadzić do skazania za inne czyny, jak chociażby za masakrę w kopalni Wujek - dodał Ukielski.

Rozmówca IAR podkreślił, że Czesław Kiszczak był jednym z najbardziej prominentnych działaczy, który całą swoją karierę realizował w czasach PRL. Od 1945 roku, kiedy pracował w Informacji Wojskowej, która sowietyzowała polską armię, przez udział w stłumieniu Praskiej Wiosny w 1968 roku, aż po niechlubną rolę w organizacji stanu wojennego.

Historyk profesor Jerzy Eisler mówi, że dla milionów Polaków Czesław Kiszczak był symbolem represji PRL. Jego zdaniem, ponosi on odpowiedzialność za wszystko, co działo się w Polsce w latach 80-tych. "Wchodził w skład biura politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był jednym z konstruktorów stanu wojennego ze wszystkimi konsekwencjami tego, co stało się po 13 grudnia 1981 roku" - dodał historyk.

Reklama

Janusz Onyszkiewicz jest natomiast przekonany, że ocena działalności Czesława Kiszczaka po jego śmierci będzie bardziej wyważona, niż za życia. Jego zdaniem, nie można zapominać o roli, jaką pełnił generał Czesław Kiszczak w czasie rozmów Okrągłego Stołu. Przełamał m. in. opór w samej partii, co do rozpoczęcia negocjacji z opozycją. Później także zgodził się z jego ustaleniami i je realizował.

- Będzie mu pamiętane jedno i drugie, ale nie będzie to postać całkowicie negatywna, jak to często było widziane - powiedział.

Czesław Kiszczak jest obciążany odpowiedzialnością za śmierć dziewięciu strajkujących górników w kopalni Wujek w grudniu 1981 roku.

Krzysztof Pluszczyk, który był jednym z uczestników strajku, powiedział, że to smutne, iż sąd niepodległej Polski nie skazał go za to, co się stało w kopalni Wujek.

- Sprawiedliwości nie stało się zadość - dodał.

Zwrócił uwagę, że w konsekwencji wielu Polaków nie wie, jaką rolę odgrywali poszczególni politycy w PRL. Poza tym, każdy rząd, wiedząc, że nie zostanie osądzony, może sięgnąć po takie same metody, jak Kiszczak - dodał.

Doktor Jerzy Bukowski - rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych mówi, że Kiszczak od lat 40-tych był wiernym wykonawcą sowieckiej racji stanu w Polsce. "Wraz z Wojciechem Jaruzelskim tworzyli tandem przeciwko opozycji niepodległościowej. Zgodzili się na rozmowy Okrągłego Stołu, gdy zmusiła ich do tego sytuacja polityczna i ekonomiczna" - powiedział Bukowski. Jego zdaniem Czesławowi Kiszczakowi powinien zostać odebrany stopień generalski.

- Byłby to akt sprawiedliwości dziejowej - powiedział Bukowski.

Czesława Kiszczaka obarcza się odpowiedzialnością za śmierć 9 górników z kopalni Wujek w grudniu 1981 roku oraz za wprowadzenie wraz z generałem Wojciechem Jaruzelskim stanu wojennego. Nigdy nie trafił jednak do więzienia. Odbyło się kilka procesów w sprawie dotyczącej śmierci górników. Generał był w nich uniewinniany, skazywany albo postępowania były zawieszane lub umarzane. Ostatecznie w lipcu 2013 roku Sąd Apelacyjny zawiesił proces bezterminowo. Z kolei za udział w grupie przestępczej, która wprowadziła stan wojenny, Kiszczak został skazany (w 2012 roku) na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Obrońcy byłego szefa MSW wnieśli o jego uniewinnienie. Jednak ze względu na stan zdrowia oskarżonego sąd zawiesił badanie apelacji. W 2014 uznano, że generał Czesław Kiszczak może uczestniczyć w procesach sądowych. W czerwcu tego roku apelacja została oddalona, a wyrok stał się prawomocny.

Generał Kiszczak był zaangażowany także w tuszowanie morderstw księdza Jerzego Popiełuszki i Grzegorza Przemyka.